Domowy Kościół Diecezji Łomżyńskiej

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

„Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”

Email Drukuj

ROZMOWY W NAZARECIE IX

„Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2,5)

 

„Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2,5) – poleciła Maryja sługom. W tym poleceniu zostawiła program nie tylko dla sług, ale dla wszystkich, a równocześnie zabezpieczyła skuteczność wszelkiej ludzkiej działalności. To jest najpewniejszy sposób na dojście do Bożego źródła: co wam powie, zróbcie to. Można powiedzieć: posłuszeństwo, zależność, uległość. Zapytajmy, czy te trzy słowa będą popularne gdy wejdziemy z nimi do rodziny i do małżeństwa? Wiemy doskonale (zwłaszcza matki, żony, młode dziewczęta), jak bardzo łatwo zorganizować wiec z krzykiem dopominającym się o wolność. Od czego? Przed kim? Nie wiemy. Wolność! Bardzo łatwo o takie wiece.

Wróćmy więc do potrzeby posłuszeństwa. Gdzie jest jego źródło i jakie są owoce? Jak posłuszeństwo uświęca, jak zabezpiecza małżeństwo? Źródło odnajdujemy łatwo. To On, Jezus Chrystus, powiedział: pełnienie Woli Ojca jest moim pokarmem (por. J 4,34). Dlatego tuż przed męką, w momencie najświętszym, jeszcze raz wypowiedział: niech się twoja wola stanie (por. Łk 22,42), a ostatnie słowo: „Wykonało się!” (J 19,30). Wykonałem, jestem posłuszny, to znaczy zbawiłem, to znaczy uświęciłem. A Ona, Maryja, w jaki sposób stała się Matką? Od strony Trójcy Przenajświętszej objawia się moc w obecności Sprawcy – Ducha Świętego. On to sprawił, że stała się Matką. A od Jej strony? „Oto ja służebnica Pańska, niech się stanie według twego słowa” (Łk 1,38). To jest źródło macierzyństwa. Powiedziała „tak”, poddała się, zawierzyła. Zaprowadziło Ją to posłuszeństwo pod krzyż, tam był ostatni moment, w którym Jej powołanie zostało wypełnione, aż do macierzyństwa powszechnego, do macierzyństwa Kościoła.

A w małżeństwie? Mówimy – jestem wolny; od wolności rozpoczęło się moje małżeństwo. Ja wybrałem, ja się zgodziłem. Sprawdzano nawet tę wolność – czy chcesz, bez przymusu, wziąć za małżonka? To był warunek. Pytanie o wolność sprawdzało nasze serce. Czy ty całe serce włączasz, czy chcesz wejść w zależność, posłuszeństwo? Gdybyś długo wybierał swoją żonę, gdybyś wiele zanosił jej kwiatów, a ona nie powiedziałaby słowa sakramentalnego: biorę sobie ciebie, nie byłbyś mężem. Gdybyś bardzo starała się i zabiegała, a on nie wypowiedziałby słowa: biorę sobie ciebie za żonę, nie byłabyś żoną. Tak jak Stwórca słowo rzekł i stało się; On stale mówi: istniejcie, miłujcie się, cieszcie się życiem. Tak też małżeństwo słowem jest ustanowione. Jesteś zależna, zależny od tego sakramentalnego powołania.

Najczęściej nasze posłuszeństwo odnosi się do drobnych spraw: co robimy dzisiaj po południu, co kupuję, co będzie robić moje dziecko? Tu zaczyna się licytowanie, kto rządzi w domu, kto jest ważniejszy, kto nad kim wziął władze. Rejon ambicji, poczucia godności. W tych rejonach nie dojdziemy do spotkania z prostego tytułu – ty zawsze będziesz żoną, on zawsze będzie mężem, ty zawsze będziesz mężczyzną, ona zawsze będzie kobietą.

Jaka może być równość? Gdyby była równość, to nie byłoby małżeństwa, nie byłoby mężczyzny i kobiety. To muszą być dwa różne światy, bardzo różne. A jednak te dwa różne światy tworzą ubogacającą się nawzajem jedność. Jedność ta, to Jezus Chrystus, który ich razem włącza w dzieło zbawcze. Gdy ustalasz program wizyty popołudniowej w niedzielę, czy u taty, czy u cioci, czy u koleżanki pomyśl: biorę sobie ciebie za męża, biorę sobie ciebie za żonę. W tych drobiazgach, a potem w tych najważniejszych sprawach, na drobne rozliczona, roztłumaczona wielka przysięga małżeńska staje się źródłem naszego uświęcenia.