Współczesne czasy przyniosły wiele gwałtownych, radykalnych zmian i przełomów: praca i zawód wyglądają zupełnie inaczej niż kiedyś, stosunki polityczne uległy całkowitemu przekształceniu, technika i nauka co roku dostarczają zadziwiających odkryć i nowości. W centrum tych przemian znajduje się rodzina, która przyjmuje nową strukturę i styl życia, sprzeczny niekiedy z podstawowymi wartościami, które kształtują rodzinę jako "wspólnotę życia i miłości". Mam tu na myśli: godność osoby ludzkiej, godność ojcostwa i macierzyństwa, solidarność, wierność, ofiarną miłość i szacunek dla życia, wolność znaczoną prawdą oraz respekt dla porządku moralnego i sacrum.
Powstaje pytanie, czy i na ile rodzina w nowym kształcie i postaci potrafi pozytywnie wpływać na proces zachodzących przemian społeczno-politycznych, dokonując humanizacji i personalizacji odniesień międzyludzkich, przygotowując moralne podstawy dla życia i rozwoju osoby oraz aktywnie zmieniając obecną cywilizację zdominowaną konsumpcjonizmem i hedo- nizmem w źródło życia i miłości.
Przed dwoma tysiącami lat stary chiński prorok Konfucjusz napisał tak: "Fakt, że mężczyzna i kobieta posiadają właściwe sobie miejsce, w ludzkiej egzystencji jest to największe osiągnięcie, wartość, pojęcie całej natury. Jeżeli małżonek jest rzeczywistym mężem i ojcem, a małżonka prawdziwą żona i matką, jeżeli syn i córka są prawdziwymi synem i córką, wtedy dom ten znajduje się na słusznej drodze, a przez to, że dom jest poprawny, cały świat dąży dobrą i pewną drogą".
Jeremiasz Cotthelf w swym opowiadaniu "Pieniądz i duch", napisanym ponad sto lat temu, przestrzegał: "Nie dajcie się zmylić przez pustą gadaninę niemądrych głupców: ani państwo, ani szkoła, ani cokolwiek innego, nie stanowi fundamentu życia, ale jest nim dom rodzinny. Nie władcy, rządcy (regenci) rządzą kra- jem, nie nauczyciele kształtują życie, lecz czynią to ojcowie rodzin i matki. Główną sprawą w państwie nie jest życie publiczne, ale życie rodzinne, które jest korzeniem wszystkiego i o tyle, o ile jest ono tym korzeniem, kształtuje wszystko inne".
Powyższe słowa nie straciły nic na swej aktualności w dobie transformacji społeczno-politycznej i gospodarczej naszego kraju. Są tylko ilustracją prawdy zawartej w myśli przewodniej Roku Rodziny: "Przyszłość ludzkości idzie przez rodzinę".
Rodzina jest prawzorem wszelkiej ludzkiej społeczności, jej początkiem i fundamentem. Zapewnia społeczności zarówno ciągłość istnienia, jak i żywy czynnik odnowy, szansę rozwoju fizycznego i postępu duchowego. Zróżnicowanie i jedność członków, wspólna troska, wspólne dobro, stosunek autorytetu i wolności, miłość i posłuszeństwo, równowaga troski o dobro cielesne i duchowe ujawniają się tutaj wyraźnie i łączą w jedną doskonałą całość. Rodzina jest, jak uczy Sobór Watykański II, "szkołą bogatszego człowieczeństwa", a tym samym nosicielką i przekazicielką podstawowego w rozwoju człowieka systemu wartości. Słusznie więc rodzinę określa się najwartościowszym wychowawcą życia społecznego i państwowego. W rodzinie zapuszcza najgłębsze korzenie miłość do ojczyzny, w niej uczy się człowiek, że społeczność wymaga oddania i ofiary, że prawdziwy autorytet nie gwałci wolności, lecz ją ochrania, że dobro wspólne nie stoi w opozycji do dobra osobistego, że posłuszeństwo i podporządkowanie nie oznacza ograniczenia wolności, ale wyniesienie i wypełnienie najgłębszej tęsknoty i najszlachetniejszych wartości. Dlatego rodzina, która jest podstawową komórką organizmu narodowego, rozstrzyga, czy jakiś naród jest pracowity, szacowny, wierny, solidarny, wierzący lub nie. W niej tkwi najgłębsze źródło szczęścia lub nieszczęścia narodu.
Ks. Andrzej Miałchowski
| « poprzednia | następna » |
|---|










