Domowy Kościół Diecezji Łomżyńskiej

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Funkcje rodziny w procesie przemian społeczno-politycznych w Polsce w ujęciu etycznym

Email Drukuj

Współczesne czasy przynios­ły wiele gwałtownych, radykal­nych zmian i przełomów: praca i zawód wyglądają zupełnie ina­czej niż kiedyś, stosunki poli­tyczne uległy całkowitemu prze­kształceniu, technika i nauka co roku dostarczają zadziwiających odkryć i nowości. W centrum tych przemian znajduje się rodzi­na, która przyjmuje nową struk­turę i styl życia, sprzeczny nie­kiedy z podstawowymi war­tościami, które kształtują rodzinę jako "wspólnotę życia i miłości". Mam tu na myśli: godność oso­by ludzkiej, godność ojcostwa i macierzyństwa, solidarność, wierność, ofiarną miłość i szacu­nek dla życia, wolność znaczoną prawdą oraz respekt dla porząd­ku moralnego i sacrum.

 

Powstaje pytanie, czy i na ile rodzina w nowym kształcie i po­staci potrafi pozytywnie wpły­wać na proces zachodzących przemian społeczno-politycz­nych, dokonując humanizacji i personalizacji odniesień między­ludzkich, przygotowując moralne podstawy dla życia i rozwoju osoby oraz aktywnie zmieniając obecną cywilizację zdominowa­ną konsumpcjonizmem i hedo- nizmem w źródło życia i miłości.

Przed dwoma tysiącami lat stary chiński prorok Konfucjusz napisał tak: "Fakt, że mężczyzna i kobieta posiadają właściwe sobie miejsce, w ludzkiej egzystencji jest to największe osiągnięcie, wartość, pojęcie całej natury. Je­żeli małżonek jest rzeczywistym mężem i ojcem, a małżonka praw­dziwą żona i matką, jeżeli syn i córka są prawdziwymi synem i córką, wtedy dom ten znajduje się na słusznej drodze, a przez to, że dom jest poprawny, cały świat dąży dobrą i pewną drogą".

Jeremiasz Cotthelf w swym opowiadaniu "Pieniądz i duch", napisanym ponad sto lat temu, przestrzegał: "Nie dajcie się zmy­lić przez pustą gadaninę niemąd­rych głupców: ani państwo, ani szkoła, ani cokolwiek innego, nie stanowi fundamentu życia, ale jest nim dom rodzinny. Nie wład­cy, rządcy (regenci) rządzą kra- jem, nie nauczyciele kształtują życie, lecz czynią to ojcowie ro­dzin i matki. Główną sprawą w państwie nie jest życie publicz­ne, ale życie rodzinne, które jest korzeniem wszystkiego i o tyle, o ile jest ono tym korzeniem, kształtuje wszystko inne".

Powyższe słowa nie straciły nic na swej aktualności w dobie transformacji społeczno-polity­cznej i gospodarczej naszego kraju. Są tylko ilustracją praw­dy zawartej w myśli przewod­niej Roku Rodziny: "Przyszłość ludzkości idzie przez rodzinę".

Rodzina jest prawzorem wszelkiej ludzkiej społeczności, jej początkiem i fundamentem. Zapewnia społeczności zarówno ciągłość istnienia, jak i żywy czynnik odnowy, szansę rozwoju fizycznego i postępu duchowe­go. Zróżnicowanie i jedność członków, wspólna troska, wspólne dobro, stosunek auto­rytetu i wolności, miłość i posłu­szeństwo, równowaga troski o dobro cielesne i duchowe ujaw­niają się tutaj wyraźnie i łączą w jedną doskonałą całość. Rodzina jest, jak uczy Sobór Watykański II, "szkołą bogatszego człowie­czeństwa", a tym samym nosi­cielką i przekazicielką podstawo­wego w rozwoju człowieka sys­temu wartości. Słusznie więc ro­dzinę określa się najwartościow­szym wychowawcą życia spo­łecznego i państwowego. W ro­dzinie zapuszcza najgłębsze ko­rzenie miłość do ojczyzny, w niej uczy się człowiek, że społecz­ność wymaga oddania i ofiary, że prawdziwy autorytet nie gwałci wolności, lecz ją ochra­nia, że dobro wspólne nie stoi w opozycji do dobra osobistego, że posłuszeństwo i podporząd­kowanie nie oznacza ograni­czenia wolności, ale wyniesienie i wypełnienie najgłębszej tęs­knoty i najszlachetniejszych wartości. Dlatego rodzina, która jest podstawową komórką or­ganizmu narodowego, rozstrzyga, czy jakiś naród jest pracowity, szacowny, wierny, solidarny, wierzący lub nie. W niej tkwi najgłębsze źródło szczęścia lub nieszczęścia narodu.

Ks. Andrzej Miałchowski