Zakochani - on i ona. Zafascynowani sobą, pragną spędzać ze sobą każdą wolną chwilę.
Ciągle wpatrzeni w siebie, pragną być bardzo blisko siebie. Skąd bierze się ta wzajemna fascynacja?
Bardzo lubię wychodzić od tekstu z Księgi Rodzaju Rdz 2. Pan stworzył piękny , cudowny świat, a ukoronowaniem Jego dzieła było stworzenie człowieka. Kiedy zasadził Bóg ogród Eden umieścił tam człowieka – Adama. Pan przyglądał się mężczyźnie, aż w końcu stwierdził: ”Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam, uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc”.
Przyprowadza do niego wszystkie zwierzęta, ale jak mówi Pismo Święte „nie znalazła się pomoc odpowiednia dla mężczyzny”. Adam czuł się samotny. Bóg to widział, dlatego sprawia, że Adam pogrąża się w głębokim śnie, a gdy ten śpi Bóg wyjmuje jedno z jego żeber i z tego zebra buduje niewiastę. Kiedy przyprowadza ją do mężczyzny, ten z nieskrywanym zachwytem wykrzykuje: „Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mojego ciała!!” Myślę, że ten zachwyt działa również w drugą stronę. Nasi biblijni bohaterowie budują relację miłości. Pan Bóg zresztą ich do tego powołał.
Narzeczeni również budują relację miłości.
Zadajmy pytanie: co jest celem narzeczeństwa?
Otóż celem narzeczeństwa jest bezpośrednie przygotowanie się do małżeństwa
i zbudowanie jego podstaw poprzez:
- pogłębianie miłości
Cóż to jest ta miłość, która ma łączyć dwojga? Jeżeli chodzi o kontakty damsko – męskie, do słowa miłość należy dopisać również: odpowiedzialność zarówno kobiety jak i mężczyzny. Żadna dziewczyna, kobieta nie jest zwolniona z tego jakiego ojca wybiera dla swoich dzieci, ani żaden chłopak, mężczyzna nie jest zwolniony z tego jaką matkę wybiera dla swoich dzieci. Miłość trochę bardziej jakby przywiązana jest do kobiety. To kobieta powinna być uosobieniem miłości, nauczycielką gestów miłości. Zatrzymajmy się na chwilę przy tym zdaniu. Kobieta – nauczycielka gestów miłości, dostaje w swoje ręce chłopaka, później męża. I natychmiast chce, aby on był prymusem w szkole miłości, nie dając mu przy tym żadnej lekcji. Żąda od niego, żeby się domyślał. Bardzo często tak właśnie młode dziewczyny postępują – żądają od swoich chłopaków, później mężów, żeby się domyślali o co im chodzi! Kobieta ma zdolność empatii, rozumienia drugiego człowieka, jest to potrzebne przy wychowaniu dziecka, została wyposażona w to przez Stwórcę. Jeżeli dziewczyna od chłopaka oczekuje, żeby on się po kobiecemu domyślał to jest to oczekiwanie nierealne – które unieszczęśliwia i kobietę i mężczyznę też. Dziewczyna ma uczyć gestów miłości, uczyć szacunku do kobiecości. Dziewczyna powinna wymagać gestów szacunku, ale powinna też i siebie samą szanować. Kobieta ma moc kształtowania relacji damsko – męskich. Mężczyzna natomiast bez wątpienia w zamyśle stwórczym Boga przeznaczony jest do pełnienia odpowiedzialności. Mężczyzna jest zdolny do odpowiedzialności nawet kosztem swojego życia. Przypomina mi się tu scena z „Titanica”, gdzie kapitan okrętu pozostaje na statku do ostatniej chwili, mało tego sam ginie wiedząc, że wielu ludzi nie zdoła uratować.
Aby dojść do relacji miłości trzeba się zatrzymać nad tzw. zakochaniem.
Marcin zakochał się w Ewie. Zakochał SIĘ – tzn. on jest zachwycony tym co się z nim dzieje na widok Ewy, Ewa jest mu potrzebna tylko po to, żeby ten zachwyt w nim trwał. Jego nie obchodzi co ta Ewa robi, co myśli. Ewa tak naprawdę jest nieważna. , o tyle ważna, że dostarcza mu przyjemności. Najchętniej Marcin by powiedział: Ewa, od tej pory chodzisz ze mną! Na szczęście nie wszystkie Ewy się na to zgadzają. Wobec tego Marcin przeszkolony przez kolegów, wie co ma robić. Trzeba poszeptać trochę miłych słówek, powiedzieć, że spać nie może, ciągle o niej myśli… itp. Której Ewie by się to nie podobało? Jest wielkie prawdopodobieństwo, że Ewa tak traktowana przez Marcina – jeżeli on robi to skutecznie i profesjonalnie zakocha SIĘ w Marcinie. Marcin kocha SIĘ w Ewie, Ewa kocha SIĘ w Marcinie. Oni SIĘ kochają. Każdy SIĘ. Ale to jeszcze nie ma nic wspólnego z miłością. I to jest bardzo poważne zagrożenie. Para, która SIĘ kocha – to jest bardzo przyjemne. Zero obowiązków, odpowiedzialności. Mężczyzna lubi bliskość kobiety, kobieta lubi bliskość mężczyzny. Oboje się dobrze czują ze sobą. Jeżeli to nazwą miłością – to dzieją się dramaty.
Czy wobec tego zakochanie nie ma nic wspólnego z miłością? MA! Zakochanie może być początkiem miłości. Zakochanie jest stanem czysto egoistycznym, a miłość to nie egoizm – to troska o dobro drugiego. Nikt z nas nie może się odnaleźć inaczej jak tylko przez bezinteresowny dar z siebie samego – JP II. Nikt z nas nie może być szczęśliwy bez wejścia na drogę ofiarowywania siebie drugiemu w miłości. W przypadku narzeczonych obiektem miłości jest kobieta i mężczyzna. Zakochanie jest stanem przejściowym. Przeciętnie taki stan może trwać 2 lata. Źle się dzieje, jeżeli młodzi w ciągu tych 2 lat zdążą pójść do łóżka, począć dziecko, zawrzeć małżeństwo i być gotowi do rozwodu. Jeżeli miarą są uczucia to właśnie tak się dzieje. Trzeba mądrze to zakochanie przetworzyć w miłość. Stanie się to wówczas, kiedy w drugim człowieku dostrzegę wartość, ale nie użytkową - bo mi jest z nią, z nim przyjemnie, tylko wartość dla której gotów jestem się poświęcić. Miarą miłości jest to co jestem w stanie z siebie dać dla drugiej osoby, a nie to co chcę wziąć. Często chłopak mówi do dziewczyny: daj mi dowód miłości, oddaj mi się. Nie ma to nic wspólnego z miłością.
Młodzi powinni pracować nad wzajemnym komunikowaniem się, nad dowartościowywaniem się. Mężczyzna docenia w kobiecie to, co ona sama w sobie ceni. Nigdy nie powinien powiedzieć dziewczynie, że jest np: duża i silna! W przypadku kobiety trzeba wziąć pod uwagę kategorie piękna i dobra - jesteś piękna i dobra. Nie wolno żartować z piękna i dobra konkretnej kobiety np. swojej narzeczonej. To nie jest teren do żartów. Tak w ogóle to można sobie pożartować. To jest też niezły czasami test, kiedy żartuje się tak ogólnie, a któraś kobieta się obrazi, bo odniesie to zbyt osobiście- tzn., że ona gdzieś tam wewnętrznie jest poraniona, jest niedowartościowana. Są kobiety, które zawsze się obrażają. Znalazłam ten przykład u Jacka Pulikowskiego. Otóż miał on znajomych - przyjaciół. Kiedy przychodził do nich, rzucał jakiś żart na temat kobiet. Żona jego przyjaciela obrażała się na niego za każdym razem kiedy on żartował. A jej mąż odpowiedział: „Jacek, nie martw się, ona nawet w przepisie na babkę znajdzie ukryte intencje”. Tak jak kobieta potrzebuje zachwytu nad swoim pięknem i dobrem, tak mężczyzna potrzebuje podziwu dla swojej mądrości, dzielności, odpowiedzialności. I tutaj kobiety mają swoje pole do popisu, ale jeżeli mężczyzna słyszy, że jest nieudacznikiem??
„Żona zdenerwowana mówi do męża: „Niedojda jesteś! Skończona niedojda!!!!Jakby były mistrzostwa świata niedojdów to byś zajął…. to byś zajął II miejsce! Zdziwiony mąż pyta: „Ale dlaczego drugie?” Żona machając ręką ze zniechęceniem : ”Bo taka niedojda jesteś!!!”
Docenienie wartości mężczyzny bardzo go mobilizuje do wysiłku. I mądra dziewczyna, narzeczona będzie o tym wiedziała.
Nikt tak kobiecie nie może podnieść jej wartości jak podziw w oczach mężczyzny- zachwyt dla jej piękna i dobra i nikt nie może mężczyzny bardziej zmobilizować do wysiłku jak podziw kobiety dla jego mądrości, dzielności, odpowiedzialności.
Na młodych, którzy jeszcze nie weszli na drogę miłości i trwają w stanie zakochania, czyha pewne niebezpieczeństwo, zagrożenie. Mogą oni wybrać drogę dla siebie tak jak zmysły wybierają, pobudzenia podkorowe podpowiadają: pójdziemy do siebie na skróty, przez pobudzenie reakcji seksualnych. Jeżeli para poznaje się i nie nazwie rzeczy po imieniu to bardzo prawdopodobne, że pójdą właśnie tą drogą. Droga czystości jest inna: idziemy pod prąd, wymagamy od siebie nawet jak nikt inny od nas nie wymaga. Ważne, żeby o tym rozmawiać. Młodzi, którzy wybiorą drogę czystości, a później z jakichś powodów się rozstają – nie poranili się. On starał się dla niej, ona dla niego – rozstajemy się, ale zostajemy przyjaciółmi. Ludzie, którzy szli drogą czystości ku sobie po zakochaniu, pozostają przyjaciółmi.
Ludzie, którzy szli drogą pożądliwości, jest to droga, którą świat podpowiada i na nią popycha – ci ludzie rozstają się bijąc się niemal po twarzy, obgadując się, pełno tam wyrzutów i krzywdy. Zamiast zachwytu nad drugim człowiekiem pojawia się żądza i chęć konsumpcji. Ciągnie to za sobą bardzo przykre konsekwencje. Dochodzi do uprzedmiotowienia człowieka. Jakie mogą być skutki?
Kiedy dziewczyna poznaje chłopaka, który jej się podoba i zaczyna się kierować pobudkami typu: koleżanki będą mi zazdrościć(to jest przedmiotowe traktowanie chłopaka). Dziewczyna chce się poczuć lepszą, dzięki temu, że chodzi z takim chłopakiem. Pojawia się wówczas niebezpieczeństwo: dziś wyrwę chłopaka innej dziewczynie, jutro narzeczonego, kiedy indziej męża jakiejś żonie, a w perspektywie mam jeszcze księdza, którego wyrwę z kapłaństwa….
Bardzo często dziewczyna w wyborze chłopaka kieruje się jego wyglądem: chłopak przystojny, wysoki – niech zada sobie pytanie: Czy to jest najlepszy ojciec dla moich dzieci?
Wróćmy na drogę czystości.
Zdarza się, coraz częściej, że chłopak ciągnie dziewczynę do łóżka….
Gdyby wtedy dziewczyna powiedziała: „wiesz co? Ja to czekam na faceta, który jest w stanie ofiarować mi czystość. I nawet wtedy gdyby we mnie coś pękło, to on uchroni mnie przed takimi uczuciami. Ja takiemu mężczyźnie oddam całą siebie, oddam wszystko, będę służyć jemu i jego rodzinie”. I nawet gdyby wtedy odwrócił się i odszedł sobie…. To nie wiem jakby rozmawiał z inną dziewczyną. Kobieta ma ogromną moc wychowywania mężczyzny.
Pamiętam parę, która postanowiła iść drogą czystości. Dużo rozmawiali o miłości, odpowiedzialności. Poruszali również tematy seksualności. Wiedzieli, że chcą czekać na siebie do momentu zawarcia sakramentu małżeństwa. Często nie było im łatwo. Bliskość, pocałunki…. ale on nigdy nie przekroczył pewnej granicy. Powtarzał… zaczekam do momentu kiedy będziesz moją żoną i ze łzami w oczach będę całował te miejsca, których teraz dotykać nie mogę. Ona czuła się do granic bezpieczna. Wtulała się w niego wiedząc, że nie zrobi nic co mogłoby ją zranić. Wyjechali do Zakopanego. 2 tygodnie w jednym pokoju… ale dwa łóżka. Aby wytrwać codziennie rano biegli na Eucharystię i modlili się. Ale któregoś deszczowego dnia ona pękła. Zapragnęła czegoś więcej. Ale on bardzo mocno ją przytulił i nie zrobił nic co mogłoby zniszczyć ich miłość. Wytrwali w czystości…. Mało tego trwają w czystości w małżeństwie.
Jeżeli młodzi powiedzą, że chcą do siebie iść drogą czystości, wygrają.
Ile można zrobić w ciągu roku narzeczeństwa! Ile można z siebie dać!
Czasami w poradni zadaję pytanie: czego oczekujesz od narzeczonego?
Są i takie odpowiedzi: żeby był miły, żeby nie pił, nie bił mnie, przynosił trochę pieniędzy…
Kochający chłopak, którego stać na wszystko, który dla niej mógłby zrobić wszystko…. Żeby nie pił!.... ona pragnie tylko tego, żeby on jej nie krzywdził!
Czasami młodzi mówią: w dziedzinie płciowości to nic nam nie wolno! Weźmy nawet chociażby pocałunek. Czym jest pocałunek? Najkrócej mówiąc: wyrazem miłości. Pewien ojciec dominikanin staruszek zapytany o pocałunek… tak się chwilę zamyślił i powiedział: „Rozumiem… pocałunek, ale czy to musi być od razu pompa ssąco – tłocząca!”. Pocałunek ma być gestem obdarzającym , a nie odzierającym – wtedy trudno go nazwać wyrazem miłości. Pocałunek, który zmierza do podniecenia do odbycia aktu seksualnego nie jest wyrazem miłości, jest wręcz jej zaprzeczeniem!
Niektórzy się pytają: ile można jeżeli chodzi o bliskość. Nie da się niestety narysować kreski na ciele: odtąd mozna, a dotąd nie!
Czystość niesie za sobą pewien trud – rezygnacji z przyjemności, ale to jest opłacalne, procentuje później w małżeństwie.
Młodzi powinni wiedzieć również, że w sferze płciowości czyha wiele niebezpieczeństw. Płciowość to piękny świat. Świadomość, że w każdej komórce ciała jestem mężczyzną, w każdej komórce ciała jestem kobietą. Płciowość to święty teren, gdzie spotykają się trzy miłości: kobiety, mężczyzny i Boga. Gdzie stwarzany w cudowny sposób jest nowy człowiek. Ta tajemnica dokonuje się w łonie kobiety. Rodzice o tym nie wiedzą tylko sam Bóg. Mężczyzna i kobieta wysłali tylko sygnał, dali zaproszenie…. Sprawcą życia jest sam Bóg. Dotykamy tutaj niesamowitej świętości życia.
Teraz narzeczeni mając taką wiedzę, a powinni się o tę wiedzę starać uczestnicząc w katechezach przedmałżeńskich, powinni również wiedzieć, że Bóg powiedział: nie cudzołóż! i nie pożądaj! I niech nie kombinują jak koń pod górę: „w naszym przypadku to tak trochę można!, Za miesiąc albo za parę dni i tak weźmiemy ślub!” Bo to im na dobre na pewno nie wyjdzie. Cudzołóstwo nie może budować, ani człowieka, ani więzi. Współżycie ma ogromną moc: budowania i zrywania więzi, budowania, ale i niszczenia osób. Pożądanie jest uprzedmiatawiające, niszczące. Światu zależy na tym, aby była propagowana rozwiązłość, bo z tego są niezłe pieniądze.
I zaczyna się już od małych dziewczynek: gdybyśmy chcieli zilustrować dziewczynkę to narysowalibyśmy jej duże uszy. Bo dziewczynce trzeba szeptać do ucha – wystarczy pięknie mówić, zainteresować się nią – wtedy wszystko można z nią zrobić. I szepcze się do ucha, profesjonalnie! – miliony egzemplarzy czasopism dla nastolatek(kolorowe, fajne, a w nich mój pierwszy raz opisuje Marysia l.15.(oczywiście to nie jest list napisany przez Marysię l. 15). Po co? Aby Kaśka lat 17 myślała: coś ze mną jest nie tak! Jest coś takiego jak wyśmianie dziewictwa.
I znowu powołam się na Jacka Pulikowskiego. Opisuje on historię pewnej nastolatki, która była właśnie z tego powodu wyśmiana przez grupę w szkole.. Napadnięta przez swoje koleżanki odpowiedziała: „Taka jak wy mogę stać się w każdej chwili, ale taka jak ja, żadna z was już nie będzie”. I zostawiły ją. A ona powiedziała tylko prawdę. „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”. Dziewczyna zaczytująca się w listach ”mój pierwszy raz” i rozwijająca w sobie bodźce erotyczne nie będzie zdolna do przeżycia miłości. Dziewczyna jest powołana do tego, aby chronić związek, by nie poszedł na manowce.
Natomiast chłopak – jemu należałoby narysować wielkie oczy. Chłopak jest wzrokowcem. Na faceta zastawia się pułapki w obrębie jego wzroku. Mówi się takiemu 14-latkowi:”mężczyzną już jesteś. Bóg tak cię stworzył , że reagujesz na piękno ciała kobiecego. Pooglądaj sobie lekko porozbierane kobiety” – młody człowiek nie wie w jaką wpadł pułapkę. Nie wie, że te same bodźce w człowieku powodują coraz słabszą reakcję. Po paru tygodniach oglądania lekko rozebranych kobiet, zacznie sięgać po więcej. Chłopcy kilkunastoletni nie wiedzą co zrobić z pobudzeniami. Sycą się nimi, bo są przyjemne, a jedyne co mogą zrobić to odsuwać te bodźce i nie przetwarzać je wyobraźnią.
Jeżeli młoda kobieta zaśmieci swoją wyobraźnie nie jest zdolna do miłości, jeżeli mężczyzna zaśmieci swoją wyobraźnię, nie zapanuje nad swoim wzrokiem – nie jest zdolny do pięknej miłości. Nie będzie ani wiernym mężem, ani w ogóle przyzwoitym człowiekiem. Dziewczyna powinna być odpowiedzialna za swoje zachowania. Kiedyś opowiadał mi pewien młody człowiek sytuację: przyszła do niego koleżanka, po jakimś czasie położyła się na kanapie i zaproponowała: pomasujesz mnie? Ale żeby masaż był skuteczniejszy trzeba przecież rozpiąć bieliznę. Po kilku minutach masażu wstała, ubrała się i jakby nigdy nic przeszła do dalszej rozmowy. A mnie – mówi chłopak – jakby w głowę obuchem dano. Nie mogłem sobie poradzić z moją wyobraźnią przez całą noc!
I inny przykład bardziej pozytywny. Nastolatka pyta rodziców o moment ich poznania się. W końcu po dłuższym opowiadaniu mama mówi: ale wiesz, jeżeli chodzi o kontakty damsko – męskie to zero seksu między mną a tatą przed ślubem. Nastolatka bardzo zadowolona odpowiedziała: „I dobrze, tak właśnie powinno być”. Rodzice chcąc czy nie chcąc przekazali dziecku bardzo piękną prawdę: żyliśmy przed ślubem w czystości. I świadomość tej nastolatki: nie byłam dzieckiem z przypadku! Moi rodzice chcieli mnie z miłości!
Wracając jeszcze na chwilę do podążania inną drogą niż czystość. Pojawia się tutaj też problem samogwałtu. Jeżeli wchodzi młody chłopak w małżeństwo z problemem samogwałtu, to będzie używał żony jako przedmiotu, a dziecko nie będzie w perspektywie jego życia – ale to już kolejny temat do rozwinięcia, nie będziemy teraz o tym mówić.
Czekanie, przygotowanie, droga czystości ma ogromną wartość. Czasami można spotkać się z takim tekstem: „jak mi się chce współżyć to muszę! Inaczej będę chory!” Tak na marginesie: nie ma zanotowanej ani jednej jednostki chorobowej z nie-współżycia. Są choroby przenoszone drogą płciową, ale nie ma żadnej z baraku współżycia. Oczywiście trudno się rozmawia z człowiekiem, który MUSI.
Warto wtedy zadać pytanie: czy widzisz różnicę między jedzeniem parówki w barze, a zjedzeniem uroczystej kolacji przy świecach?
Młodym ludziom, którzy podejmują współżycie przed ślubem towarzyszy lęk i strach. Mówię tutaj o dziewczynie. Ona zawsze kojarzy ć będzie współżycie z poczęciem dziecka. I gdzie tu mowa o jakiejś miłości, poczuciu bezpieczeństwa. Pamiętam młodą dziewczynę, która przyszła do mnie z płaczem. Miała 14 lat kiedy pod wpływem alkoholu zgodziła się na współżycie. Trudno mi było towarzyszyć w jej żalu i zranieniu.
Młodzi czasami używają argumentu: musimy się dopasować, tym też tłumaczą wspólne zamieszkanie przed ślubem. Mit dopasowania – trzeba rzeczy nazwać po imieniu. Często się słyszy: „tyle małżeństw cierpi z powodu niedopasowania seksualnego, tyle się rozpada! Czy nie lepiej raz zgrzeszyć niż całe życie się męczyć?” Zadajmy sobie pytanie: o jakie dopasowanie tu chodzi? Człowiek jest istotą cielesno – psychiczno - duchową. Chodzi tutaj o dopasowanie cielesne? O dopasowanie narządów płciowych? Nie ma problemu – każdy mężczyzna pasuje do każdej kobiety i każda kobieta pasuje do każdego mężczyzny. Ktoś może powiedzieć: „no oczywiście, że chodzi bardziej o dopasowanie psychiczne”. Odpowiedź jest taka: Żaden mężczyzna pod względem psychicznym nie pasuje do żadnej kobiety, ani żadna kobieta pod względem psychicznym nie pasuje do żadnego mężczyzny! Otóż dopasowanie to jest proces, który trwa długie lata, ściśle mówiąc do końca życia. Do końca życia będziemy się uczyć: żona swojego męża i odwrotnie.
Teraz młodym ludziom może jest trudniej, bo roztaczana jest przed nimi taka sportowa wizja seksu – zawsze i wszędzie!
Ale może być też tak, że dziewczyna nie akceptuje swojej kobiecości… myśli o seksie jako o rzeczywistości wstydliwej, o której nie wolno rozmawiać. Traktuje sferę seksualności jako sferę podejrzaną, pełną zagrożeń – nie ma to nic wspólnego z duchowym wymiarem erotyki. Tym sposobem młodzi całą ludzką cielesność i seksualność spychają do sfery lęków i zagrożeń.
Zachęcam młodych ludzi, którzy poważnie myślą o małżeństwie, aby solidnie poznali prawa rządzące płodnością. Ale kiedy wspominam o metodach rozpoznawania płodności wielu z nich ma kwaśne miny i słyszę teksty typu: nieskuteczny jest ten kalendarzyk małżeński. Wtedy szczerze zdziwiona pytam: a co metody rozpoznawania płodności mają wspólnego z kalendarzykiem małżeńskim???? Panuje w tej dziedzinie taki mit:
Jak mi się chce to nie mogę. A jak mogę to muszę!
Jak już wysłucham argumentów „przeciw” zadaję pytanie: No dobrze, wobec tego jeżeli nie metody? To co? Antykoncepcja? A jeżeli ona zawiedzie?... będziecie debatować nad życiem swojego dziecka?
Żeby zakończyć optymistycznie. Okres narzeczeństwa będzie o tyle piękny na ile młodzi zaproszą do niego Pana Boga. To On jest tym, który może ich miłość wynieść na wyżyny nieba i obdarzyć łaską sakramentu.
Agnieszka Frydrych
Źródło: Jacek Pulikowski "Pragnij, a nie pożądaj- o miłości i seksualności raz jeszcze"fot.adonai.pl










