Domowy Kościół Diecezji Łomżyńskiej

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

„…znaleźli Maryję z Józefem i niemowlę”

Email Drukuj

 

ROZMOWY W NAZARECIE V

Matko, ocal

miłość i życie.

 

Rodzina, miejsce

Święte i uświęcające

„…znaleźli Maryję z Józefem i niemowlę” (Łk. 2,16)

W świątecznej atmosferze podejmujemy rozmowy w Nazarecie ze Świętą Rodziną. Pytamy o drogę uświęcenia ludzkiej rodziny; pytamy dzisiaj o Bożą odpowiedź na przeżywaną przez człowieka samotność.

Narodziny w Betlejem; reakcja mieszkańców nieba i ziemi na te narodziny. Bóg stał się człowiekiem; całe wieki wielbią Niemowlę owinięte w pieluszki. To zachwyt nad drugim człowiekiem, to podziw dla drugiego człowieka, to radość, że jest drugi człowiek.

Zwróćmy uwagę na takie najprostsze zjawisko – wyglądanie przez okno, kiedy wrócą domownicy, kiedy wróci ojciec, kiedy przyjdzie dziecko, kiedy przyniesie zakupy mama. My na siebie czekamy. Rodzina jest miejscem oczekiwania i rodzina jest miejscem radości, że przyszedł drugi człowiek. Na kogo czekamy w tych odwiedzinach?

Już na samym początku, przy stworzeniu człowieka, Duch Święty bardzo prosto to objaśnił mówiąc, iż „źle jest, gdy człowiek jest sam” (por. Rdz. 2,18). Ma propozycję, by się rozpatrzył wokół na wspaniałe dzieła Boże i by się dobrze poczuł w tym przepięknym świecie. Adam wiedział o każdym stworzeniu, umiał je nazwać, to znaczy rozumiał je, ale czuł się sam. Nie było podobnej jemu pomocy, podobnego do niego stworzenia. Powiedziałby ktoś, kto zna nauki przyrodnicze, że jest świat roślin, który przypomina i nasze życie, przede wszystkim jest świat zwierząt. Znalazłby się nawet uczony, który powiedziałby: serce, układ trawienny tak samo funkcjonuje, układ nerwowy jest ten sam. Patrz, jakie piękne kwiaty; na co patrzysz, na kogo czekasz?

Po co czekasz na powrót twojego męża, który może wróci dzisiaj nietrzeźwy. Masz śliczne kwiaty, popatrz na ogródek, na słoneczniki, zostaw słabego człowieka. Adam czekał, aż zjawi się przy nim drugi człowiek. Ten drugi różnił się od całego stworzenia jednym, najbardziej istotnym uposażeniem – był w nim duch Pański, tchnienie życia. Tym różnimy się od całego świata, że Bóg jest w nas. Czekając na męża, tego właśnie pijanego, czekasz na Boga. Najtrudniej zrozumieć, że przyszedł w nim, w moim mężu, szafarz sakramentu, przez którego ja stałam się uczestnikiem łaski Bożej. Drugi człowiek to jest Bóg, to jest tchnienie Boże; podziw, jaki się należy człowiekowi uzasadniony jest tym jednym: jest w nim Bóg. Ta jest dopiero „krew z krwi mojej i kość z kości mojej” (por. Rdz. 2,23) – tak zachwycił się pierwszy mężczyzna pierwszą kobietą; na tym zachwycie zbudowana jest cała rodzina. Na zachwycie opiera się decyzja narzeczonych: będziesz mężem, będziesz żoną. Zachwytem wita rodzina dziecko, maleństwo przyniesione do domu po urodzeniu, dziecko, które wraca ze stopniami ze szkoły, które wraca po pierwszej Komunii Świętej, od bierzmowania, ze ślubu.

Jaki jest wróg numer jeden tego zachwytu? Zapomnieć o Bogu. Popatrzmy na te dwie Matki – oczekujące narodzin. Mówią o sobie, o swoim szczęściu. Dlaczego podziw Elżbiety, dlaczego podziw Maryi przetrwał do naszych czasów? Co jest treścią tego podziwu? Uwierzyłaś! Błogosławiona jesteś, bo uwierzyłaś. Te dwie Matki podziwiają w sobie Boga, życie, miłość do Boga, wiarę, a ta się nie starzeje, nie przechodzi w niepamięć, nie ulega przedawnieniu. Bóg przeżywany przez nas.

Droga do świętości w małżeństwie przez wzajemny podziw, to jest droga stale odradzającej się wiary w Boga. Jakie to wspaniałe, gdy patrzymy na rodzinę: dwoje starszych małżonków, albo babunię czy dziadziusia, gdy zmarszczki są przedmiotem podziwu, gdy czule gładzi się popękaną rękę, gdy tuli się do mamy, babci staruszeczki, gdy nosi się na rękach chorego ojca i niedołężną matkę. Jakie to piękne, jak to buduje. Dlaczego? Bo została świadomość, iż te osoby nie tylko nie straciły nic z pierwszego uroku, który mnie zadziwił, może na zabawie, może gdzieś na odległość, może nawet bez znajomości imienia… nie straciły nic z pierwszego zachwytu. Co więcej, stały się o wiele bogatsze, są bogate latami wierności, latami wzajemnej miłości, latami ofiarnej obecności, latami darów Bożych, przez które spływają do rodziny wszystkie dobrodziejstwa.

Jeszcze inne owoce tego zadziwienia? Czy to jest tylko atmosfera naszego domu rodzinnego, przeżywane chwile wzajemnego zachwytu? Człowiek, którego witamy jako Pana Boga, nigdy nie jest sam. Chociażby mieszkał w chylącej się chałupinie, jako wdowa, jako samotny wdowiec, jest zawsze otoczony tymi, którzy się nazywają sąsiadami, tymi, którzy nazywają się parafianami. Tam, gdzie jest wiara, tam nie ma ludzi samotnych.

A nad to podziw rodzinny, wzajemny szacunek do człowieka buduje kulturę społeczną. Każdy spotkany na drodze, który ciśnie się razem ze mną do wagonu kolejowego, do autobusu, to jest Pan Bóg, to jest ktoś, kto przyszedł przez chwilę ze mną pobyć; ze swoją wiarą, z modlitwą, z wrażliwym sercem. Gdybyśmy nauczyli się podziwiać człowieka, naprawdę nie byłoby nigdzie ciasno i żywości nie byłoby za mało w sklepie, umielibyśmy się wzajemnie dogadać nawet trapieni pokusą kłótni, wzajemnej zazdrości i rywalizacji. Musimy wejść w życie społeczne zachwyceni człowiekiem. Dlatego tak bardzo jesteśmy wdzięczni za słowa, które Ojciec Święty wypowiedział w modlitwie do Pani Jasnogórskiej. Jesteśmy wdzięczni za to, że dochodzi do głosu program szacunku do człowieka, że po długich zmaganiach większość senatorów powiedziała: szanujemy każdego człowieka od momentu jego poczęcia. Ojciec Święty powiedział: jest to kluczowe zadanie w budowaniu wszelkiego ładu. Bez uszanowania człowieka nie można budować ustroju ani porządku gospodarczego. Trzeba to powiedzieć tym, którzy mieli wątpliwości, którzy uciekali się w wypowiedziach do „dyplomatycznych” sformułowań: jestem katolikiem, wierzącym, ale wydaje się… Nic się nie wydaje! Każdy człowiek ma zapisane w sercu podstawowe pragnienie: chce być miłowany i żyje miłością ku drugiemu. Wierność temu pragnieniu gwarantuje wypełnienie wszelkich zobowiązań przyjętych wobec społeczeństwa. Tak rodzina, gdzie się człowiekiem zachwyca, gdzie się dzieckiem zachwyca, gdzie mąż nie może napatrzeć się przez lata w oczy żony, gdzie żona podziwia stale swego męża, gdzie czci się staruszków, gdzie na rękach nosi się chorych, rodzina jest szkołą wszystkich obywatelskich cnót. Rodzina jest szansą naszego społeczeństwa, obyczajów, które szanują wolność.

Niemowlę z Betlejemu, owinięte w pieluszki, Jego Najświętsza Matka i Najwierniejszy Opiekun stają się od nowa szansą naszych czasów.

 



Naszą witrynę przegląda teraz 5 gości 

Statystyki