ROZMOWY W NAZARECIE…
Matko, ocal miłość i życie.
Rodzina, miejsce święte i uświęcające.
„Na obraz Boży stworzył ich”
Zaprasza nas Maryja do Kany Galilejskiej, zaprasza nas do domu Zachariasza i Elżbiety na spotkanie. Moglibyśmy powiedzieć zaprasza nas dopiero co opuściwszy Nazaret. Tam, poślubiona Józefowi stworzyła dom rodzinny, dom Świętej Rodziny. Tam stała się Matką i z Nazaretu przyniosła do domu Zachariasza, a potem do wszystkich domów dom Świętej Rodziny.
Nazaretański dom Świętej rodziny przynosi do naszego domu podstawową prawdę – jesteśmy dziećmi Bożymi. Rodzina ludzka jest miejscem, w którym człowiek uświęca się. Jakie jest źródło tej świętości?
Zapisał natchniony autor na samym początku Pisma Świętego: „Na obraz Boży stworzył go: stworzył mężczyznę i niewiastę” (Rdz 1,27). Człowiek stworzony na obraz Boży. W tym zapisie zawarł dwie prawdy: każdy z nas jest Bożym dzieckiem, każdy z nas jest odbiciem Boga – to pierwsza prawda. A druga – życie rodzinne, to co łączy męża i żonę, jest święte, to też jest obraz Boży. Każdy z nas jest dzieckiem Boga, a wspólnota rodzinna jest odbiciem życia Bożego.
Prawda pierwsza – jesteśmy dziećmi Bożymi. W dawnych czasach, człowiek nie zastanawiał się tyle nad sobą, co raczej zastanawiał się nad otoczeniem, nad gwiazdami, nad księżycem, słońcem, nad drzewami, zjawiskami przyrody. Wyczuwał jakąś tajemnicę, przeżywał przemoc przyrody nad sobą, wszystkie zjawiska przyrody nazywał bożkami. W takim zastanawianiu się spotkał człowiek głos Boga: nie bój się gwiazd, nie bój się słońca… ty jesteś ponad nimi, ty jesteś królem stworzeń. Bóg dał tobie całą ziemię, On jest twoim Ojcem. Taka jest najbardziej pocieszająca wiadomość dla człowieka. W dalszym ciągu, zwłaszcza w czasach najnowszych, rozmaici ludzie, mówią: nie, ty człowieku nie jesteś od Boga. Próbują tego człowieka zastraszyć pozbawiając go tego wspaniałego samopoczucia – króla stworzeń. Powołują się przy tym na naukę. Mówią: nauka odkryła, że człowiek nie pochodzi od Boga.
Jaką metodą posługuje się taka nauka? Popatrzmy na przykład na ścianę kościoła i na ścianę jakiegoś budynku gospodarczego. Te same ściany, czerwona cegła. Niektórzy badacze przystawią oko do szczegółu i mówią: odkryłem – ta cegła pochodzi z tej samej cegielni, nie ma różnicy między kościołem a szopą, to jest ta sama cegła. Nie ma różnicy między człowiekiem a zwierzęciem – ma płuca, ma serce, krew podobną.
Nie cegła ustanowiła, nie maszyna z cegielni określiła cel tego fragmentu gliny wypalonej. To budowniczy, to architekt. Trzeba się cofnąć, popatrzeć na całość budynku, a tego nauka przyrodnicza nie chce niekiedy uczynić, czyni to religia. Religia daje mądrość perspektywy.
Dzisiaj także najmądrzejsi niby ludzie idą do senatu, do sejmu i zastanawiają się, a kim jest to nowo poczęte życie? Galaretka, tylko takie nieliczne komórki złożone w ciele matki. Matka może zrobić z tym co chce, to jest jej prywatna sprawa. Nie prywatna, Bóg stworzył! Nie jesteś własnością matki, nie jesteś własnością parlamentu, nie jesteś własnością żadnej innej władzy. Jesteś własnością Boga. Jesteś utworzony od początku jako wieczność, nieśmiertelny duch. I tam trzeba sięgnąć. Lekarz musi oderwać głowę od mikroskopu, musi zobaczyć więcej niż tkanki i komórki, musi się nauczyć religii, by znał do końca prawdę o ciele ludzkim.
Człowiek jest obrazem Bożym i dzieckiem Bożym jest rodzina, małżeństwo. „Na obraz Boży stworzył ich” (Rdz 1,27) i dał im tę władzę swoją, Boską – „mnóżcie się i zaludniajcie ziemię, czyńcie ją sobie poddaną” (por. Rdz 1,28). To jest miejsce, w którym człowiek uświęca siebie przekazując życie i podporządkowując ziemię. Te dwa wielkie dary wypełniają dom rodzinny Bożą obecnością.
Jedna myśl, jedna ilustracja. Póki para młodych jest przy ołtarzu, biała suknia, czarny garnitur, Przyjdź Duchu Święty, kapłan błogosławiący, nikt nie powie, że nie jest święte to, co się tu dzieje. Niezależnie od tego ile rozumieją ci najważniejsi, bo oni są szafarzami sakramentu. Małżeństwo jest święte. Jeszcze przed kościołem, gdzie życzenia, kwiaty, Szczęść Boże od czasu do czasu się słyszy, życie jest święte – w tych życzeniach. Ale skoro zajedziemy do domu, tam powstają pytania: chyba całe życie nie jest święte. Szwagier się upił, sąsiad się pokłócił – jeszcze na weselu, przy tej sukni co przed chwilą była przy ołtarzu. Szwagier też był przy ołtarzu, nawet był u Komunii Św. Ale wesele to już nie jest święte. Jezus, uczniowie w Kanie na weselu, Maryja na weselu. Wesele było w sobotę, a w niedzielę? Tym razem musi wyrozumieć ksiądz proboszcz, mieliśmy wesele. Wczoraj stali się szafarzami sakramentu, a już dzisiaj opuszczają Mszę Świętą niedzielną – „nie nadają się do Komunii Świętej”. A co się stało? A, no bo taki przymus życiowy, że trzeba pić.
Według tego błędu, zaraz na początku popełnionego, mówimy przez całe życie: od czasu do czasu „do kościółka”, jakieś święto, rocznica, ale sprawy związane z życiem, z przekazywaniem życia, z życiem małżeńskim nie nadają się do ołtarza. A sprawy zdobywania chleba – tu przykazania Boże muszą nas zwolnić, tu obowiązują inne zasady.
Jeszcze jedna wiadomość z religii. Tajemnica Trójcy Świętej została objawiona do końca dopiero, gdy Jezus Chrystus stał się Człowiekiem. Skoro dowiedzieliśmy się, że Bóg jest w Trójcy Świętej Jedyny, to możemy od nowa przeczytać pierwsze zdanie z Pisma Świętego: „Na obraz Boży stworzył ich” (Rdz 1,27). Jest coś w nas z Trójcy Świętej.
Czy możemy powiedzieć, że dom rodzinny jest miejscem, gdzie Trójca Święta przebywa? Więzy między trzema osobami to są więzy rozumienia, miłowania, rodzenia, pochodzenia. To miłość, która ostatecznie objawiła się w Synu na krzyżu. Czy jest miejsce piękniejsze na objawienie się Trójcy Świętej: może związki, może stowarzyszenia, może inne kluby pokażą nam te wspaniałe międzyludzkie powiązania zrodzone z wnętrza Bożej miłości? Rodzina na obraz boży stworzona, to jest człowiek Boży zaproszony do świętości.
Maryja, Matka Syna Bożego, Oblubienica Ducha Świętego, Córka wybrana przez Boga Ojca. Ona nas tego nauczy… w czasie naszych rozmów w Nazarecie.
| « poprzednia | następna » |
|---|









