Świadectwa ORAR I - KLUCZBORK 2026 r.

Opublikowano: środa, 02 wrzesień 2026 Bożena i Grzegorz Truszkowscy Drukuj
Anna i Marcin z diecezji Krakowskiej
Szczęść Boże, 
W tym roku chcieliśmy pojechać na rekolekcje, ale też wiedzieliśmy, że powinniśmy w nich uczestniczyć. Jednak z różnych przyczyn zwlekaliśmy do ostatniej chwili z poszukaniem terminu. Mieliśmy pewne opory, żeby ruszyć z tematem. Prosiłam: Panie Jezus jak chcesz żebyśmy pojechali to pomóż. Kiedy zaczęliśmy się rozglądać myśleliśmy, że już raczej nic nie znajdziemy w terminie, który by nam pasował. Okazało się, że za pierwszym razem kiedy popatrzyliśmy na propozycje, był termin, który nam odpowiadał. Obawialiśmy się, że już nie ma miejsc,  ale na szczęście jeszcze były. Pan Jezus nam to sprezentował. 
Same rekolekcje były dla nas owocnym przeżyciem. Był to czas kiedy wspólnie mogliśmy się modlić, wyciszyć, przemyśleć i omówić różne sprawy. Mieliśmy czas na namiot spotkań i na dialog małżeński, również dla siebie nawzajem. Obecność, postawa i świadectwa innych małżeństw były dla nas cennym przykładem. Jesteśmy wdzięczni Panu Bogu i Organizatorom za możliwość uczestnictwa w tych rekolekcjach, a  Księdzu Łukaszowi za nauki i przybliżanie Słowa Bożego. 
Chwała Panu
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 
   W dniach 7-11 sierpnia 2026 roku przeżywaliśmy w Kluczborku rekolekcje ORAR I, prowadzone przez Beatę i Sławka Dymerskich oraz ks. Łukasza Murawskiego. Hasłem, które nam przyświecało było to, że Bóg jest Dobry. I pokazywał nam codziennie, że się nami opiekuje i daje wszystko czego potrzebujemy. W pełnych treści, Ducha i poczucia humoru konferencjach, Namiocie Spotkania, przeżywanej Eucharystii, Adoracji Najświętszego Sakramentu i pięknie wyśpiewanego Uwielbienia, każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Wsłuchać się sercem, co mówi Bóg do każdego spragnionego Miłości serca. Pan Bóg otwierał na większą akceptację i zgodę na to, co przynosi codzienność, życie rodzinne, relacje. Wybrzmiało, że samo bycie we wspólnocie niczego nie załatwi, że wspólnota za nikogo nie wykona m.in. codziennego Namiotu Spotkania. Że warto po prostu BYĆ w małżeństwie, BYĆ codziennie u stóp Jezusa, autentyczni, ze wszystkim co przeżywamy i jacy jesteśmy. Był to też czas odpoczynku od codzienności, czas wielu wartościowych rozmów i spotkania pięknych ludzi i pięknych rodzin. Odświeżenia miłości małżeńskiej aby po raz kolejny zacząć wszystko od nowa.
MAGDA KŁAK 
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

  Jesteśmy małżeństwem od niemal 26 lat. Mamy 5 dzieci. We wspólnocie Domowego Kościoła od roku, poprzedzonym 4 letnim pilotażem. Rok temu przeżyliśmy Oazę Rodzin I stopnia. W tym roku początkowo nie planowaliśmy żadnych rekolekcji, ale mąż dał propozycję krótszych i wybraliśmy ORAR I w Kluczborku. Na miesiąc przed rekolekcjami mąż został skierowany na operację na nerce, która miała być wykonana na tydzień przed wyjazdem. Mimo to, nie odwołaliśmy udziału (na zasadzie może operacja się nie odbędzie, albo jakoś to będzie). Operacja odbyła się, a my po tygodniu byliśmy już na rekolekcjach.

Jola i Boguś

               Na rekolekcje jechałam bez żadnych oczekiwań, (choć w sercu zawsze jest jakieś zapomniane pragnienie, może głęboko ukryte…), do końca zakładałam, że wyjazd może się nie udać. Bez fajerwerków, bez szczególnych doznań, raczej w suszy przeżywałam każdy punkt rekolekcji, choć cieszyłam się, że jestem tu gdzie jestem. Katechezy Księdza były dla mnie oparciem i potwierdzeniem dla moich wcześniejszych dociekań i wyobrażeń odnośnie logiki Miłości Boga do mnie. Nie umiem powiedzieć, że usłyszałam, czy poznałam że „Bóg do mnie coś powiedział…”. Po raz kolejny przekonałam się że moje życie jest jak warsztat rzemieślniczy w Jego rękach. Nie umiem cierpliwie Go słuchać, więc On mówi do mnie przez ludzi i wydarzenia. I tak wykuwa we mnie swoje dzieła, a ja  po jakimś sporym czasie dostrzegam to i nawet potrafię się zachwycić. Wiem, że czas rekolekcji stał się dla naszego małżeństwa dobrym czasem, chociaż z samego faktu zatrzymania się i odpoczynku, bo naprawdę sporo mamy codziennych obowiązków. Wiemy, że ten przeżywany czas rekolekcji jest przejściem, a owoce będą zbierane podczas naszej dalszej codzienności, aby tylko umieć je dostrzec i przyjąć. I mogę potwierdzić, że to ukryte pragnienie, które było od wielu lat w sercu, o którym prawie zapomniałam, bo stwierdziłam, że jest niemożliwe do przejścia, po powrocie z rekolekcji zostało zaspokojone. Teraz wiem, że podczas małżeńskiej adoracji Jezus dotknął naszych serc i uleczył rany, które szczególnie mi nie pozwalały w pełni cieszyć się życiem małżeńskim. Bóg jak daje, to z taką hojnością, że człowiekowi nawet się nie śni, że może tyle otrzymać. Wróciłam do tego samego domu, ten sam mąż, ta sama codzienność, a jednak patrzę na wszystko od nowa.

                                                                                                                      Jola

               Rekolekcje stały się dla mnie odpoczynkiem od rutyny codzienności, od trudów psychicznych związanych z miejscem mojej pracy. Podobnie jak żona, do końca nie wiedziałem, czy rekolekcje będą możliwe w związku z moją operacją tuż przed wyjazdem. Dobroć Boga, o której tak bardzo trafnie opowiadał Ksiądz na katechezach, po raz kolejny stała się i moim udziałem. Rekolekcje były dobrym czasem dla mnie, dla naszego małżeństwa. I podobnie jak poprzednie rekolekcje, tak i te zaowocują w życiu dopiero po powrocie do codziennego życia. Ważne jest to, aby je dostrzec, przyjąć i karmić się, idąc wciąż do przodu.

                                                                                                                      Boguś

Odsłony: 158