W dniu 09.11.2010 r. w radio „Nadzieja” mogliśmy wysłuchać audycji: „W duszpasterskim kręgu”. Naszymi Gośćmi byli ks. Jacek Kotowski – Diecezjalny Duszpasterz Rodzin oraz P. Monika.
Listopad… czas, kiedy pochylamy się nad tajemnicą życia, szczególnie tajemnicą życia wiecznego. Pochylamy się nad grobami naszych bliskich. Listopad to też czas, kiedy zatrzymujemy się w naszych świątyniach i Bogu powierzamy, tych, którzy odeszli. W naszej audycji staraliśmy się dotknąć bardzo trudnego tematu… mówiliśmy o pogrzebie dzieci zmarłych przed narodzinami.
Dotknęliśmy bardzo ważnych kwestii dotyczących życia ludzkiego. Płciowość człowieka jest świętym terenem, gdzie spotykają się trzy miłości: mężczyzny, kobiety i Boga. Gdzie w sposób cudowny stwarzany jest nowy człowiek. Tajemnica poczęcia dokonuje się w łonie kobiety. Ona sama daje cząstkę swojego ciała: komórkę jajową, mężczyzna – tata, daje cząstkę siebie - plemnik. Do cudu poczęcia dochodzi w jajowodzie. Jest to moment, kiedy rozpoczyna życie nowy człowiek – Dziecko. Pan Bóg w tym momencie obdarza to Dzieciątko duszą nieśmiertelną.
Zdarza się jednak tak, że Dziecko umiera przed narodzinami…. Utrata Dziecka jest ogromnym cierpieniem, niewyobrażalnym… ból, smutek, poczucie straty, wewnętrzna pustka… świadomość Mamy, że maleństwa w niej już nie ma, że się nie rozwija… Do tego tematu staraliśmy się podejść z niezwykłą delikatnością.
Poprosiliśmy Panią Monikę, aby zechciała się podzielić z nami tym jakże trudnym doświadczeniem….
Poniżej zamieszczamy świadectwo naszego gościa:
Ile mam dzieci?
Czwórkę, jednego żyjącego czterolatka i trójkę aniołków w niebie. Zawsze chciałam mieć wiele dzieci. Prosiłam o to Boga.
Synek pojawił się rok po naszym ślubie, piękny, mądry. Mieliśmy czekać dwa lata, bo takie było zalecenie po cesarskim cięciu.
Czekaliśmy uczciwie i spróbowaliśmy tak radośnie i z rozmachem jak za pierwszym razem.
Radość, że na teście ciążowym są dwie kreseczki choć ta druga była jakaś bledsza. Czekaliśmy na bicie serduszka, ale go nie było. W 9 tygodniu lekarz stwierdził brak bicia, czyli ciążę zatrzymaną. Byłam przerażona mój mąż też. Znalazłam się w szpitalu nie było ani krwawienia ani plamienia a robiłam co mi lekarze kazali jakbym była we śnie. Było dwa badania lekarskie taki jest przepis. Zabieg i tydzień zwolnienia lekarskiego.
W drugą ciążę zaszliśmy po niespełna trzech miesiącach, lekarz stwierdził, że było puste jajo płodowe, ale zabieg wyłyżeczkowania zaczął się ogromnym krwawieniem byłam przerażona, że tyle krwi i skrzepów jest we mnie, zrozumiałam, że cały organizm był w mobilizacji, aby uratować, donosić dziecko, które było tak maleńkie że niektóre usg go nie pokazywało . Lekarz ordynator z ogromną krytyką skwitował tak wczesne zajście w ciąży po pierwszym poronieniu, zaproponował antykoncepcyjną terapię hormonalną,. Poczułam się jak króliczek, który nie może utrzymać własnej seksualności w karbach, więc dlatego trzeba go potraktować antykoncepcją. A my przecież bardzo chcieliśmy mieć zdrowe dziecko dlatego tak pospieszyliśmy się z dzieckiem. Termin odstępu między poronieniem a kolejną ciążą jest umowny, wynosi ok. 3 miesięcy. Uczciwszy lekarz wyznał nam, że jest to termin umowny. Zaznaczyłam, że jestem katoliczką i nie chcę antykoncepcji i spotkało mnie kolejne upokorzenie, słowa, że jak tak postępuję to może Bóg da mi dziecko. Myślę, że lekarz chciał przestrzec ale w taki sposób. Pamiętam pielęgniarkę która powiedziała, że tabletkę trzeba dać tej biednej kobiecie. Chodziło o mnie, dotarł wtedy do mnie bagaż nieszczęścia. Czułam jakbym umierała. Byłam sama, przerażona, nie mogłam pomóc dzieciątku.
Zaczęliśmy leczyć się u naprotechnologa zaczęły się badania z prawdziwego zdarzenia, szacunek wobec nas współczucie i diagnozowanie pierwszy raz takie dokładne. Przy luteinie i po pomyślnych badaniach zaszliśmy w ciążę po raz kolejny biło serduszko ale w na przełomie drugiego i trzeciego miesiąca przestało bić. Miałam nadzieję, że tym razem już nie będę musiała być w szpitalu, czułam się zdruzgotana, poniżona, zawstydzona jakbym była gorszym gatunkiem kobiety. Dla bezpieczeństwa jednak musiałam tam iść. Tym razem kiedy dostałam tabletkę dopochwową ułatwiającą zabieg nie chciałam jej wziąć, wbrew zaleceniom i podwójnym badaniom lekarskim jak szalona myślałam że może zabijam nią moje dziecko. Przed zabiegiem czułam bóle jak przy porodzie, miałam porównanie, bo przecież urodziłam synka.
Nikt ani razu nie powiedział mi o moich prawach, o ciałeczku dziecka o przysługującym dwumiesięcznym urlopie, o możliwości pogrzebu i zarejestrowania w USC. Ja pracująca z ludźmi czułam, że po tych wydarzeniach mówi za mnie Bóg, ja nie miałam siły. W międzyczasie zmarł mój tata i teść. Wszystko w przeciągu dwóch lat. Bóg za nas niósł to wszystko.
Trudne było mówić synkowi co stało się z dzidziusiem.
Otoczenie zachowywało się jakby nic się nie stało. Najważniejsze słowa padły ze strony mojego dyrektora i jego żony – mojej koleżanki : Bardzo mi przykro. To było najlepsze co mógł powiedzieć.
Po dziewięciu miesiącach od ostatniego poronienia razem z lekarzem naprotechnologiem walczymy o życie. Ja widzę Boże plany w tych dramatycznych wydarzeniach. Widzę też co się ze mną działo. Dopiero po 9 m-cach miałam siłę, aby szukać informacji, odkryłam stronę poronienie, poczułam ból i zaczęłam ronić łzy, wcześniej żyłam w letargu, Bóg za mnie działał.
Widzę, iż można obserwować u roniącej cechy które nazwałabym zespołem postporonieniowym:
- Szok – niedowierzanie,
- targowanie się (może się pomylili), może wcale nie byłam w ciąży,
- Poczucie winy – może cos złego zrobiłam, ze poroniłam,
- poczucie niższości: jestem gorsza od innych kobiet, nie umiem donosić ciąży, coś ze mną nie tak,
Zazdrość gdy widzę kobietę w zaawansowanej ciąży.
Na koniec jednak chcę powiedzieć, że wszystko jednak ma sens widzę go już teraz.
Monika

Dziękujemy serdecznie Pani Moniko. Pani doświadczenie jest niezwykle cenne.
W dalszej części audycji mówiliśmy o ogromnej trosce Kościoła, który otacza miłością rodziny cierpiące po stracie swoich jeszcze nienarodzonych dzieci. Kościół, który towarzyszy w bólu, smutku, ale też głosi prawdę o nie gasnącej nadziei , bo przecież to Dziecko, które Pan powołał do życia, które bardzo szybko przeszło przez wrota śmierci - teraz żyje w Bogu. Rodzice mogą być pewni, że to Dziecko jest już w Niebie, opiekuje się nimi i modli się za nich.
Kościół jako jedyny broni życia i godności dzieci nienarodzonych. Jedną z form tego zmagania powinna być troska o pogrzeb dzieci zmarłych przed narodzinami.
Dzieciątko, które umiera w którymkolwiek momencie życia, choćby przed swoimi narodzinami, jest takim samym człowiekiem, jak Ty czy ja. Należy mu się szacunek taki sam jak Tobie czy mnie, godne traktowanie, a zatem i godny pogrzeb. Prawo zapewnia nam możliwość godnego pochówku człowieka, także tego Małego, które zmarło przed swoimi narodzinami. Trudności, z jakimi rodzice zderzają się w szpitalach, urzędach, a czasem i parafiach pochodzą często z niewiedzy.
O zabranie głosu poprosiliśmy ks. Jacka, który w bardzo piękny sposób opowiedział nam o godności Małego Człowieka już od momentu poczęcia.
Następnie w bardzo rzeczowy sposób przedstawił wszystkie procedury dotyczące pogrzebu dziecka nienarodzonego. Ks. Jacek mówił o formalnościach związanych z załatwieniem spraw w Zakładzie Opieki Zdrowotnej(szpital, przychodnia). Jeżeli rodzice dowiadują się w szpitalu, że ich Dziecko zmarło, warto od razu zastrzec chęć odbioru ciała, pozwoli to uniknąć sytuacji, w której szpital zniszczy ciało Dziecka bez wiedzy jego rodziców. Mogą je odebrać sami, albo za pośrednictwem firmy pogrzebowej. Jeżeli chcą ciało odebrać osobiście powinni przyjść z urną lub drewniana kasetką, odpowiednią do rozmiaru ciała Dziecka.
Trzeba też poprosić o wystawienie karty zgonu. Szpital musi wydać ten dokument podobnie jak i zwłoki Dziecka, niezależnie od jego wieku i wielkości.
Należy również dopilnować, by ZOZ dopełnił obowiązku poinformowania Urząd stanu Cywilnego o narodzinach martwego Dziecka w ciągu 3 dni od narodzin, lub wydał takie zawiadomienie rodzicom, wówczas mają oni 3 dni od narodzin na złożenie pisma w USC.
W celu rejestracji Dziecka w USC, rodzice(lub jedno z nich) stawiają się w urzędzie. Po zawiadomieniu USC wystawia akt urodzenia z adnotacją, że Dziecko urodziło się martwe(dokument staje się aktem zgonu).
Ks. Jacek również poinformował o wszystkich formalnościach związanych z pogrzebem. Jeśli rodzice pragną pogrzebu katolickiego – zgłaszają się z kartą zgonu dziecka i proszą o pogrzeb wedle formularza pogrzebu dziecka nieochrzczonego. Rytuał pogrzebowy przewiduje pełny pogrzeb w obecności ciała dziecka, nawet z 3 stacjami ( w domu, w kościele i na cmentarzu). Msza Św. odprawiana jest w kolorze białym w intencji zmarłego Dziecka i jego rodziców.
ZUS powinien wypłacić rodzicom lub osobom, które pochowały Dziecko, zasiłek pogrzebowy. Kodeks pracy przewiduje 8 – tygodniowy urlop macierzyński dla pracownicy, której Dziecko urodziło się martwe.
Więcej informacji można znaleźć na stronie http://xpk.kienio.com – adres tymczasowy, E-mai: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Różne prawne regulacje i praktyczne działania są opisane na stronach: www.poronienie.pl i www.dlaczego.pl
Jesteśmy niezmiernie wdzięczni ks. Jackowi za przekazanie rzetelnej wiedzy na temat pochówku dzieci nienarodzonych.
Kiedy słuchaliśmy naszych Gości jedno przyszło nam na myśl: Każdy gest życzliwości, pomagający rodzicom wejść w żałobę i godne pożegnanie ich zmarłego Dziecka jest bezcenny. Rodzice nie potrzebują słów: „jeszcze będziecie mieli dzieci” albo „lepiej teraz niż później”. Potrzebują kogoś, kto stanie przy nich i wesprze ich w bólu, w żałobie, we wszechogarniającym cierpieniu po stracie ich Dziecka. Potrzebują osób, które nie będą bały się rozmawiać z nimi o ich zmarłym Dziecku, ale również nie będą bały się towarzyszyć im w milczeniu. O Dziecku nie wolno mówić: „zarodek”, „embrion”, „płód”. To człowiek jak Ty i ja. O jego Matce mówimy „Mama”. Ona czeka na narodziny swojego Dziecka. Jeżeli ono umiera – Matka przeżywa ogromny dramat, którego nie da się opisać.

Ks. Jacek poinformował również o tym ,że w Łomży na naszym Komunalnym Cmentarzu powstanie Pomnik poświęcony dzieciom zmarłym przed narodzinami. Pochówki tych Dzieci będą dokonywały się raz na kwartał. Powstaje również grupa wsparcia dla rodzin, które straciły swoje dzieci jeszcze przed ich narodzeniem.

Naszym Gościom: Pani Monice i Ks. Jackowi Kotowskiemu składamy ogromne dzięki.
Jesteśmy wdzięczni Ks. Tomkowi Olszewskiemu – Dyrektorowi Radia „Nadzieja” za to, że mogliśmy przekazać na antenie tak ważne prawdy.
Zapraszamy do słuchania audycji w „Duszpasterskim kręgu” w każdy drugi wtorek miesiąca w godz. 17.15 – 17.55.
Agnieszka i Jacek Frydrych
| « poprzednia | następna » |
|---|









