Domowy Kościół Diecezji Łomżyńskiej

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Hipokryta i obłudnik? Nie martw się-Bóg jest specjalistą od nieciekawych przypadków

Email Drukuj

Od dwóch dni z ust Pana słyszę takie określenia: „obłudnicy”, „przewodnicy ślepi”, „faryzeuszu ślepy!”, „wewnątrz (jesteście) pełni zdzierstwa i niepowściągliwości”, „groby pobielane – pełne kości trupich i wszelkiego plugastwa”, „ z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości”, „potomkowie tych, którzy mordowali proroków” por. Mt 23, 23-32.

Ostro!

Kto z nas czytając to Słowo powiedział sobie w sercu: mnie to nie dotyczy…

Tak Panie… „daję dziesięcinę z mięty, kopru i kminku”, poszczę dwa razy w tygodniu, codziennie się modlę, nawet codziennie chodzę na Eucharystię, nawet Caritas wspieram… Czego ja jeszcze nie robię Panie? O dużo, dużo… I wspólnocie służę! Zawsze, gdzie mnie potrzebują – tam jestem. I świadectwo potrafię powiedzieć…

No dobrze. A teraz zweryfikuj. Idzie to w parze ze szczerością serca? Robisz i myślisz – i jesteś całością? Nie ma rozdźwięku w tobie? Ktoś przychodzi do ciebie po radę, dobre słowo, jakiekolwiek wsparcie, to co masz w sercu? Wysłuchasz, poradzisz, nawet się pomodlisz… ale co sobie pomyślisz to twoje. Nie masz odwagi komuś w oczy powiedzieć (i tu obowiązuje zasada: mówię, ale z MIŁOŚCIĄ – innej opcji nie ma), to mówisz niby w imię „miłości” do kogoś obok? Łatwiej jest mówić do kogoś, niż bezpośrednio osobie zainteresowanej. I uśmiechasz się do kogoś pięknie, a w głowie i w sercu co innego. To jedno oblicze obłudy. Bo ten demon przejawia się nie tylko w nieszczerości serca. Również w nieszczerości tego co robisz, tego o czym myślisz… Powiesz: Zaraz, to w takim razie skoro widzę w sobie elementy obłudy np. w konkretnym działaniu, gdy chcesz zrobić coś dobrego, to może w ogóle nie iść w tym kierunku? Iść! Jak najbardziej. Właśnie demonowi obłudy o to chodzi, abyś się wycofał z dobra, które chcesz zrobić.

Możesz zamydlić oczy całemu światu, obłuda może mieć się w tobie nieźle i powiesz sobie: nikt mnie nie widzi! Psalmista dzisiaj woła: „Gdzie ucieknę przed duchem Twoim? Gdzie oddalę się od Twego oblicza? Jeśli wstąpię do nieba, Ty tam jesteś, jesteś przy mnie, gdy położę się w otchłani”. Ps 139 Jeżeli nie widzi cię cały świat widzialny to widzi cię cały świat niewidzialny! Nigdy nie jesteś sam w tym co robisz! Przerąbane co?:) Niekoniecznie. To jest bardzo dobra nowina! Być może to będzie mobilizacją dla ciebie, aby przejrzystym być we wszystkim co robisz.

Potrzebujesz uzdrowienia wewnętrznego. Aby być wolnym i działać w wolności. Jeżeli uważasz, że nie jesteś do końca przejrzysty np. w dawaniu jałmużny, może pościsz na pokaz, może modlisz się tak, aby cię wszyscy widzieli… nie wiem – wymyślam tylko. Jeżeli widzisz , że dwulicowość to twoja druga siostra – mimo, że się starasz… tzn, że jest w twoim życiu obszar, który wymaga dotknięcia i uzdrowienia przez Pana. Nie wiem, może to być coś z dzieciństwa, może w domu widziałeś przykład obłudy, może ktoś cię zmuszał do tego, aby oszukiwać, kłamać… Zapytaj Ducha Świętego o to. Poproś, aby zaprowadził cię w te rejony twojej podświadomości i powiedział co się wtedy stało. On to zrobi – potrzebuje tylko twojej otwartości. Bóg nic nie zrobi bez ciebie. Szanuje twoją wolność, nie zrobi nic wbrew tobie. Proś o wszystko. Bóg zobowiązał się do tego, że udzieli ci wszystkiego co tylko chcesz. Czy na kartach Ewangelii, a i w całym Piśmie Świętym znajdziesz jakiś fragment, który mówi o tym, że proś – ALE? Bóg nie stawia ci żadnych warunków. Proś o co chcesz- z wiarą – a to ci się spełni. Tym będziesz obdarowany. Zaraz powiesz: chwila, a co z wolą Bożą. Bóg wie, jaka jest wola Jego względem ciebie, ale czy kiedykolwiek powiedział: zanim poprosisz, zapytaj Mnie, czy Ja się z tym zgadzam? Człowiek zanurzony w Bogu ZAWSZE swoje życie będzie oddawał Jemu. A wtedy Bóg udzieli mu tego czego potrzebuje.

Proś o uzdrowienie. Powiesz: przechodziłem już modlitwę o uzdrowienie wewnętrzne. Ale codziennie grzeszysz. I codziennie potrzebujesz uzdrowienia. Codziennie potrzebujesz tego, aby Pan przerwał przekleństwo grzechu, abyś zbyt boleśnie nie doświadczył jego konsekwencji. Codziennie potrzebujesz tego, aby Pan stawiał cię na nogi.

W niedziele miałam to szczęście, a nade wszystko łaskę skorzystania po raz kolejny z sakramentu pokuty. Poszłam tam z pewną rzeczywistością, z którą od pewnego czasu nie dawałam sobie rady. Po długiej rozmowie z kapłanem - a w jego osobie z Jezusem:) - Duch Święty pokazał mi pewną sytuację z mojego życia. Szczęka mi opadła jak przyglądałam się tym obrazom – a miało to miejsce od razu jak tylko odeszłam od kratek konfesjonału – natychmiast przyszło zrozumienie dlaczego mnie to dotyka i dlaczego mam z tym problem. Uśmiechnęłam się do Ducha Świętego i powiedziałam: dobra Panie, skoro tak, to wchodź do tej sytuacji i uzdrów mnie! Za chwilę Jezus przyszedł do mnie w Komunii Świętej i napełnił taką miłością do osób, z którymi miałam problem, że myślałam, że odlecę. Wiedziałam, że Pan zabrał WSZYSTKO cokolwiek sprawiało mi trudności. Zostałam uzdrowiona! Podczas normalnej, parafialnej Mszy Świętej! Kolejność była taka: spowiedź, prośba o uzdrowienie, Komunia Święta, przy czym Duch Święty sam mi pokazał przyczynę mojego lęku i borykania się z pewnym problemem.

Drogi Przyjacielu, nie musisz jechać na drugi koniec Polski, nawet nie musisz wyjeżdżać z miasta, aby uczestniczyć w specjalnych rekolekcjach, nie musisz ganiać za tym czy innym charyzmatykiem. Pewnie, że jak ktoś się pomodli nad tobą to super. Pan też tak działa. Chodzi mi jedynie o to, abyś zrozumiał jedną, podstawową rzecz: PAN UZDRAWIA PODCZAS KAŻDEJ MSZY ŚWIĘTEJ, W TWOJEJ PARAFII. PAN UZDRAWIA PODCZAS KAŻDEJ SPOWIEDZI, PODCZAS KAŻDEJ ADORACJI!!! Podczas każdej twojej osobistej modlitwy, podczas każdego spotkania ze Słowem Bożym – zobacz ile tracisz nie praktykując modlitwy Słowem Bożym! Warto narażać się na takie straty???

Chwila osobistego świadectwa: najdziwniejsza:) modlitwa o moje uzdrowienie wewnętrzne miała miejsce na początku sierpnia, kiedy po porannej Eucharystii wracałam rowerem (dość długa droga do domu, więc miałam czas na pewne przemyślenia i modlitwę). I wtedy poprosiłam Ducha Świętego, żeby pokazał mi przyczynę tego, w czym czułam się trochę zagubiona, a co konkretnie mi przeszkadzało. O tyle było to dla mnie dziwne, gdyż było to jakieś wewnętrzne przynaglenie, a w zasadzie to Duch Święty sam zaczął sypać obrazami z dzieciństwa no i dziwne było to, że działo się to wszystko kiedy jechałam na rowerze przy dość ruchliwej ulicy… Jak już przyszły obrazy to i natychmiast z moich ust popłynęła prośba o uzdrowienie tej sytuacji… Wszystko w drodze z Eucharystii, na rowerze! bez modlitwy na klęczkach czy przed Najświętszym Sakramentem. Chociaż! Przecież dopiero co przyjęłam Jezusa i jest On żywy w moim sercu, więc adoracja była:) Kiedy przyjechałam na miejsce Pan zrobił już wszystko co trzeba:) Naprawdę – najdziwniejsze moje doświadczenie dotknięcia Pana, kiedy leczył moje serce… na rowerze!:)

Drogi Przyjacielu, życzę ci z całego serca bezustannego dotykania przez Pana. I nie martw się niczym. Dla Pana NIE MA sytuacji bez wyjścia, nie ma czegoś z czym by sobie nie poradził! To specjalista od spraw niemożliwych! To specjalista od beznadziejnych przypadków. Acha i jeszcze jedno: zacznij uwielbiać Pana w sytuacji, kiedy grunt usuwa ci się pod nogami. Może to dziwne co napisałam, ale bez porównania lepsze jest uwielbianie niż narzekanie. On widzi, że jest ci źle. Dlatego nie biadol dodatkowo, tylko zacznij Go uwielbiać. Usłyszy i przyjdzie ci z pomocą. Módl się dzisiaj razem z Psalmistą: „Gdybym wziął skrzydła jutrzenki, gdybym zamieszkał na krańcu morza, tam również będzie mnie wiodła Twa ręka i podtrzyma mnie Twoja prawica. Jeśli powiem: „Niech więc mnie ciemność zasłoni, noc mnie otoczy jak światło”, to nawet mrok nie będzie dla Ciebie ciemny, a noc jak dzień będzie jasna” Ps 139

Agnieszka F.