Domowy Kościół Diecezji Łomżyńskiej

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

"Doznajesz rozterki" żyjąc w małżeństwie? Ciekawe dlaczego?

Email Drukuj

fot.adonai.pl

Co mogli myśleć Koryntianie (1 Kor 7, 32-35) słuchając  św. Pawła?
To w takim razie nie warto się żenić, czy wychodzić za mąż?…

Pawle, zgadzam się z Tobą, że „człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Pana, o to, jak przypodobać się Panu”, ale z tym to też różnie jest… nie sądzisz? Bo każdy z nas ma wolną wolę i każdego dnia wybiera. Jego każda decyzja jest na TAK lub na NIE…

Ciekawe dlaczego powiedziałeś: „ Ten zaś, kto wstąpił w związek małżeński, zabiega o sprawy tego świata, o to, jak by się przypodobać żonie. I doznaje rozterki”. To „ doznaje rozterki” bardzo mnie zastanowiło… Czyżbyś widział u Koryntian smutnych, rozgoryczonych małżonków, zmęczonych życiem? Udręczonych żonami?  Czyżby żony kompletnie nie umiały zadbać o duchowość swoją i swojego męża? W tym miejscu muszę zadać i sobie to pytanie.

 

 

Co robię, aby mój mąż miał najlepszą relację z Panem? Jak troszczę się o jego świętość? Czy nie przeszkadzam mojemu mężowi w jego wzroście duchowym , czy pomagam, aby jego zażyłość z Panem była maksymalna? Bo to chyba o to Pawłowi chodziło. Z drugiej strony owa „rozterka” też musi się skądś brać, prawda? Jeżeli skupiam się tylko i wyłącznie na sprawach tego świata i ciosam mężowi kołki na głowie, żeby starczyło od pierwszego do pierwszego… ganię go za wszelkie „przewinienia”, winię za to i owo… przy każdej okazji pokazuję, że nic nie umie i nie potrafi… to jak on z kolei nie ma doznawać rozterki? Zastanów się nad tym droga Żono. Mąż to osoba dana Ci od Pana. Niesamowity Skarb, w którym Pan złożył swoją miłość i wszystkie potrzebne talenty. Dał ci go, po to, abyś mogła wydobyć  z niego to co najlepsze, aby stał się przy tobie doskonałym sługą Pana. Zawsze w tym miejscu przypomina mi się dialog jaki przeprowadził Jacek Pulikowski z pewną żoną, która przyszła do Poradni ze skargą… Co to się stało z jej mężem… bo ona nie rozumie! Przed ślubem taki dobry… taki uczynny, taki męski. A teraz? Zmienił się nie do poznania! Ni nie umie, nic nie potrafi… Pan Jacek słuchając tych wywodów w końcu powiedział… No tak… to przy pani się taki stał? Dobre pytanie. Na dzień dzisiejszy droga Żono odpowiedz sobie: prowadzisz męża do świętości? Ma on w ogóle jakieś szanse przy tobie rozwijać np. ducha modlitwy?

„Podobnie kobieta: niezamężna i dziewica troszczy się o sprawy Pana, o to by była święta i ciałem i duchem. Ta zaś, która wyszła za mąż, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać mężowi”. I wiesz co Ci powiem Pawle? I dzięki Bogu, że chce się przypodobać mężowi, że dba o siebie. Bo inaczej po świecie chodziłyby, delikatnie mówiąc, niezbyt zadbane babki. A tak? Czyż nie jest przyjemnie popatrzeć na piękną, zadbaną kobietę? Ale oczywiście wiem co masz na myśli. I zgadzam się  z Tobą w 100%! O jakie podobanie, czy przypodobanie tutaj chodzi? Już wielokrotnie o tym mówiłam, że kobieta piękna to ta, której czystość duszy jaśnieje i rozlewa się na zewnątrz. I tutaj drogi Mężu niezłe zadanie przed tobą. Lubisz wyzwania prawda? A szczególnie te z wysokim stopniem trudności:) Co robisz, aby twoja żona rozwijała  się   przy tobie? Widzisz te ukradkiem płynące łzy? Pomagasz jej w trudnym zadaniu wychowania Waszych dzieci? Po pracy: gazetka, piwko, pilot? Słuchasz jej serca? Idziesz z nią razem adorować Jezusa. Nie tylko w Najświętszym Sakramencie. To też. Ale czy adorujesz Jezusa w niej samej? W jej radościach, troskach i kłopotach? Mówisz, że „dużo gada”. No dobrze, a podziękowałeś Panu, że „gada” do ciebie, a nie do kogoś innego? Pozwalasz, aby przy tobie była świętą? Na dialogu małżeńskim jesteś szczery, starasz się o Waszą jedność przed Panem? Dbasz o miłość? Wiem, wiem… twardziel jesteś… a to babskie sprawy. Otóż nie.  Św. Paweł dzisiaj wyraźnie mówi : „dla waszego pożytku, nie zaś, by zastawić na was pułapkę: po to, byście godnie i z upodobaniem trwali przy Panu”.

Mistrzostwo świata Pawle. Naprawdę. Chętnie bym z Tobą podyskutowała na ten temat. Ale można Cię zrozumieć tylko w obecności Ducha Świętego. A wszystko po to „żebyśmy byli wolni od utrapień”.

No tak i na dodatek Księga Powtórzonego Prawa (18, 15-20) mówi: „Jeśli ktoś nie będzie chciał słuchać moich słów wypowiedzianych w moim imieniu, Ja od niego zażądam zdania sprawy”. Dobrze wysłuchaj dzisiaj tych słów Pana doga Żono i drogi Mężu. Jesteście powołani do tego, aby być jedno przed Panem, słuchać Go i być blisko Niego. Tylko wtedy nie będzie tych rozterek, o których dzisiaj mówi św. Paweł. Dzisiaj jest wielu proroków. Mówią niekoniecznie w imieniu Boga. Wielu  z nich głosi wolne związki, niezależność. Najbardziej chyba nie mogę słuchać  wyemancypowanych, tudzież bardzo biednych kobiet, które same nie wiedzą czego chcą. Zaprzeczają na siłę swojej godności i powołaniu. Nie wpuszczajcie do swojego małżeństwa fałszywych proroków, którzy pod pozorem dobra, niszczą… Wasze relacje, Wasze dzieci. Głoszą wolne związki, ustanawiają się panami i uzurpują sobie prawo do rozwiązywania małżeństwa, szerzą kulturę śmierci poprzez zaprzeczenie czystości w małżeństwie… Wy sami wiecie którzy to są, ci prorocy, nie muszę ich wymieniać. Pan powiedział o nich wyraźnie: „Lecz jeśli który prorok odważy się mówić w moim imieniu to, czego mu nie rozkazałem, albo wystąpi w imieniu bogów obcych, taki prorok musi ponieść śmierć”.

Postawa Jezusa w dzisiejszej Ewangelii jest konkretna Mk 1, 21-28. Duch nieczysty, a w zasadzie duchy, bo jest ich wielu, na sam widok Jezusa zaczyna się wydzierać wniebogłosy: „Czego chcesz od nas Jezusie, Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem kim jesteś: Święty Boży”. Zły duch krzyczy, prosi o litość, nawet próbuje szantażować Jezusa, głośno mówiąc kim On jest, pokazując Jego mesjańską tożsamość. W przeróżny sposób Zły chce wpłynąć na Jezusa, żeby zostawił go w spokoju, żeby tylko niczego nie zmieniał. Czasami i w nas jest wiele z tego krzyku. Wiele spraw, które  dotyczą naszego małżeństwa, które nie są do końca uporządkowane, chcemy przykryć, schować, nie chcemy tego zmieniać. Dyskutujemy wtedy z Bogiem, przedstawiamy Mu swoje racje, bo wydaje się nam, że jest nam z tym dobrze. Zły duch też nie chciał zmieniać swojej sytuacji. Ale wiedział, że przy Jezusie nie ma najmniejszych szans.  Zobacz jak Jezus z dzisiejszej Ewangelii uczy nas jednoznaczności w walce ze złem. Drogi Przyjacielu, pamiętaj nie wdawaj się w dialog ze złem, nawet jeżeli wydaje ci się to pozornym dobrem. Zły będzie starał się wciągnąć ciebie w dyskusję, niby nieszkodliwą, jesteś przecież mądry i ostatecznie wybierzesz dobro. NIE! Zły duch będzie ci podsuwał fałszywe pytania – pamiętaj to ojciec kłamstwa- będzie tobą niepostrzeżenie manipulował, aż w końcu cię zaszantażuje. Przegrasz! Przypatrz się dzisiaj postawie Jezusa. Krótkie i bardzo stanowcze: „Milcz i wyjdź z  niego”. Nie rozmawiaj ze złym duchem, nie kombinuj. Krótkie i stanowcze: „Milcz i wyjdź!” I nawet jak będzie głośno krzyczeć i targać tobą… pamiętaj: Jezus ma władzę.

Na koniec kilka rad Psalmisty Ps 95: „Słysząc głos Pana, nie zatwardzaj swojego serca”, po to, aby mógł cię zalać strumieniami swojej łaski. Przyjdź dzisiaj do świątyni i „radośnie śpiewaj Panu, wznoś okrzyki ku chwale Opoki twojego zbawienia, stań przed obliczem Jego z uwielbieniem”. „Przyjdź, uwielbiaj Go  padając na twarz, zegnij kolana przed Panem, który cię stworzył(…) Obyś dzisiaj usłyszał głos Jego”.

Bo nie jesteś tym, który „siedzi w ciemności”, ale „ujrzałeś światło wielkie”.  Życzę ci dzisiaj spotkania Tego, który ma moc.


Agnieszka F.

 


Naszą witrynę przegląda teraz 2 gości 

Statystyki