Z krucjatą - czyli dobrowolnym wyrzeczeniu się alkoholu - spotkałem się ok. dwudziestego roku życia. Szczerze mówiąc mimo, że w mojej najbliższej rodzinie doświadczyłem tragedii alkoholu, to ani mi w głowie było brać udział w tym dziwnym - jak wtedy myślałem - procederze czyli takim dobrowolnym nie piciu. Uważałem wtedy, że skoro nie mam z tym żadnych problemów, a imprezy z małym "co nieco" są całkiem fajne, to ludzie bawiący się w krucjatę są co najmniej dziwakami lub alkoholikami na odwyku. Być może ta moja osobista teoria dodatkowo wsparta była przykładami osób które, uważałem za niezbyt przystosowanymi do „życia społecznego”.





Spotkanie w dn. 8 II 2011 r. rozpoczęło się modlitwą do Ducha św. W ramach zawiązania wspólnoty uczestnicy dzielili się osobistymi doświadczeniami.



