Kiedy dzisiaj rano z wielkim zaangażowaniem zabrałam się za sprzątanie naszego domku, pojawiła się we mnie myśl: „Czym się Panu odpłacę za wszystko co mi wyświadczył!”(niestety nie pamiętam, który to Psalm). Natychmiast odłożyłam swoje zajęcia i zaczęłam myśleć: no właśnie, czym się Panu odwdzięczę ?… nie potrafię – przyszła odpowiedź… no to wobec tego może zapytam Pana? Jak On to sobie wyobraża? I jak tak Go pytałam podczas Namiotu Spotkania …. na myśl przychodziły mi wszystkie sceny z mojego życia, których głównym bohaterem był… Jezus. Były to sytuacje, w których widziałam jak na dłoni działanie Pana.
Pojawiły się również trudne sprawy, ale też i całkiem zwyczajne…. radosne – nawet bardzo, ale i pełne cierpienia… Jak tak o tym myślałam nie czułam żadnego bólu, czy smutku - tylko niesamowitą wolność i pokój. I pomyślałam sobie: czym się Panu odpłacę za to wszystko??? Nie znalazłam słów… ale Jezus zna moje serce… często niesforne – Jezus zna moje serce oporne, ale wie, że jest w nim dużo wdzięczności i uwielbienie – oczywiście nic z tego co napisałam, nie pochodzi ode mnie, ponieważ wszystko zawdzięczam Panu! No i znowu jestem w punkcie wyjścia!: ”Czym się Panu odpłacę za wszystko co mi wyświadczył”? Mogę tylko…. uwielbiać Go, dziękować Mu i w Nim trwać. I nigdy moje wysiłki nie będą tak wielkie, żeby podziękować Panu za Jego wielką Miłość wobec mnie.
Rekolekcje, które przygotowywała dla małżonków Diakonia Życia…..
Może najpierw wyrażę, wyrazimy – ponieważ dzielę się również w imieniu mojego męża Jacka – naszą wdzięczność Panu za to, że powołał nas do służby w tej Diakonii. Nasza droga w tym kierunku pojawiła się w ubiegłym roku. Przy którymś spotkaniu ks. Dariusz powiedział: „Ja to was widzę w Diakonii Życia”. Nie trzeba było wiele nam mówić. Od razu z ogromną radością powiedzieliśmy TAK . Pan błogosławi każdemu TAK. Mogę śmiało powiedzieć, że służba Diakonii Życia jest niesamowitym błogosławieństwem. Bóg mówi przez usta kapłanów- swoich Apostołów, dlatego trzeba uważnie słuchać…. Na początku jakoś nie mogłam się odnaleźć w tej Diakonii mimo, że miałam głębokie przekonanie: Pan mnie zobaczył tutaj- więc nad czym się tu jeszcze zastanawiać! Jezus prowadził nas jak małe dziecko za rączkę i pokazywał… że my już dawno podążamy tą drogą. A teraz chce, abyśmy połączyli nasze siły i poszli dalej. Pokazał nam, że od początku dał nam łaskę trwania w czystości najpierw w narzeczeństwie, teraz w małżeństwie. Pozwolił nam zachwycić się naszą płciowością i wszystkimi sprawami związanymi z tą sferą. Pozwolił nam uczestniczyć w akcie stwórczym naszych dzieci, w ich wychowaniu do czystej miłości. Zaprowadził do Poradni Rodzinnej, gdzie powiedział: pomóż mi przygotować młodych do pięknego przeżywania Miłości w małżeństwie i rodzinie. Coraz częściej ktoś nas pytał: a może poszlibyście do młodzieży i opowiedzieli jak kształtowała się wasza droga do małżeństwa? Może zaświadczylibyście o waszej miłości? Powiem szczerze, że te propozycje przerastały mnie. Długie chwile spędzałam przed Najświętszym Sakramentem i mówiłam Jezusowi: czy Ty, aby za dużo ode mnie nie wymagasz? Znasz mnie… mój brak elokwencji, prostotę, brak wiedzy na określone tematy…. Ale dobrze, skoro mówisz to pójdę. Tylko napełnij mnie swoim Duchem, bo inaczej będziesz musiał się za mnie wstydzić jak ja dam plamę! No i szliśmy… pełni strachu (strach pojawiał się tylko i wyłącznie dlatego, że czuliśmy własne braki i ograniczenia). Wielkim wsparciem był dla mnie wtedy mój mąż. Bardzo mocno też czuliśmy temat obrony ludzkiego życia od momentu poczęcia. Tutaj Pan bardzo jasno pokazał nam czego od nas oczekuje. Był rok 1994 kiedy jako jeszcze nie małżonkowie poszliśmy na pieszą Pielgrzymkę do Jasną Górę. Właśnie podczas tej wędrówki do naszej Matki po raz pierwszy usłyszeliśmy o Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego. Miałam opory… tyle systematycznej modlitwy, codziennie…. przez 9 m-cy… nie, to nie dla mnie! I kiedy już tak sobie postanowiłam, że NIE, Jacek wziął mnie za rękę i powiedział:” To co Agniecha? Oczywiście bierzemy w adopcję te dzieci? Pytanie było tak postawione, że od razu w nim zawarta była oczywista gotowość Jacka. A ja tak sobie pomyślałam: Kurcze, skoro on tak mówi tzn., że to musi być bardzo ważna sprawa… i niewiele myśląc odpowiedziałam TAK. Tak było wyzwalające, ponieważ momentalnie znikły wszelkie wątpliwości czy dam radę.
Pan bardzo szybko pokazał owoce naszej modlitwy. Okazało się, że bardzo bliska mi osoba, będąca wówczas w klasie maturalnej spodziewa się dziecka. Reakcja jej matki była natychmiastowa- umówiła ginekologa, który miał się zająć całą „sprawą”. Dzień, w którym dziewczyna miała pojechać na tzw. ”zabieg” był dla niej koszmarem. „Wstałam – opowiadając to wydarzenie drżała jak liść – żeby zejść do matki, która czekała na mnie w samochodzie. Ale wewnętrznie zmuszona rzuciłam się na kolana do modlitwy… wstając wiedziałam, że tego nie zrobię!! Chcę urodzić to dziecko za wszelką cenę!” Poszła do matki i oznajmiła swoją decyzję. Reakcja matki była krótka: wynoś się z domu! Więc poszła…. Została sama…. Ale rosnące pod jej sercem dziecko dodawało jej sił i…. przekonanie, że Bóg chce ją ocalić. Po jakimś czasie matka poszła po rozum do głowy. Odnalazła dziewczynę, przygarnęła, zaopiekowała się nią. Historię tę, usłyszałam jak Zosia(imię fikcyjne) miała już wielki brzuszek i szykowała się do porodu. Rodziła swoje dziecko w momencie kiedy my kończyliśmy duchową adopcję! Dla mnie było to jasne – Pan pozwolił nam zobaczyć owoce naszej modlitwy… Równocześnie mieliśmy świadomość, że jest również gdzieś inne dzieciątko, którego Bóg strzegł, ponieważ oboje podjęliśmy duchową adopcję, każde z nas zaadoptował jedno dziecko. Od tamtej chwili nie ustajemy w tej modlitwie. Kończąc jedną adopcję, rozpoczynamy drugą. Pan posłużył się nami w ocaleniu wielu istnień… jesteśmy w trakcie adopcji 43 i 44 dziecka. Jest to dla nas ogromna łaska! Niech Pan będzie uwielbiony!!
Zanim poznałam Jacka, bardzo interesowałam się metodami rozpoznawania płodności. Poznałam prawa rządzące moim organizmem, wielką radością było dla mnie odkrywanie piękna, jakie Pan złożył we mnie stwarzając mnie kobietą. Dla Jacka było to oczywiste, że nigdy nie będziemy stosować antykoncepcji pod żadna postacią. Dlatego z ogromną radością zaczął uczyć się - zanim weszliśmy w małżeństwo - metod rozpoznawania płodności. Pan i na tym polu nie dał nam „wytchnienia” przysyłał małżonków, którzy chcieli i chcą nauczyć się metod.
Diakonia do której powołał nas Pan, to służba życiu… ochrona życia- od jego poczęcia aż do naturalnej śmierci. Zachęcamy do odwiedzania strony Centralnej Diakonii Życia: http://www.oaza.pl/cdz/
Diakonia otacza troską małżonków i rodziny, podejmuje tematy specjalistyczne takie jak: godność człowieka, akt małżeński, czystość, niepłodność, obrona życia, odpowiedzialne rodzicielstwo, płciowość, antykoncepcja, aborcja, In vitro… Kiedy zostaliśmy zaproszeni do Diakonii okazało się, że siedzimy w tej tematyce po uszy od wielu już lat! To jest właśnie takie niesamowite! Pan od początku nas tu widział i tak prowadził, abyśmy byli przygotowani do tej służby.
Naszą Diakonią opiekuje się Ks. Tadeusz Masłowski – wspaniały kapłan, który zawsze nas wspiera i służy pomocą. Do Diakonii Pan powołał również naszych przyjaciół Kasię i Krzysia Jankowskich, Alę i Sylwka Śniadała oraz wspaniałe dziewczyny Ewelinę Stachelek i Laurę Łomotowską. Diakonia jest powołana do służby całemu Ruchowi Światło- Życie. Dlatego też we wrześniu podjęliśmy decyzję o przeprowadzeniu rekolekcji, które odbyły się w dniach 26-27 listopada 2010r. Jesteśmy niezmiernie wdzięczni Panu Bogu za dar tych rekolekcji. Pan wpisał je niesamowicie w czas, kiedy Ojciec Święty Benedykt XVI nawoływał cały świat do modlitwy wynagradzającej Bogu za grzechy przeciwko życiu. Nasza Diakonia nie miała zielonego pojęcia o tym fakcie, ale Pan Bóg już wiedział…. jak On to robi?!!? No tak!.... jest przecież Wszechmogący! Wpisanie rekolekcji w modlitwę Ojca Świętego odczytaliśmy jako piękny znak.
Jesteśmy wdzięczni naszemu Księdzu Tadeuszowi za bardzo treściwe homilie, jego entuzjazm i zaangażowanie. Postawa Księdza jako przewodnika i opiekuna duchowego naszej Diakonii bardzo pomaga nam w rozwiązywaniu różnych sytuacji, które nas dotykają. Kiedy tak słuchałam Ks. Tadeusza, dotarła do mnie niesamowita prawda…. Bóg stwarzając Adama i Ewę już zaplanował moje istnienie! Wiedział, że powoła mnie do życia w łonie mojej mamy! Wiele treści zostało wypowiedzianych…. Ogromne dzięki Księże Tadeuszu! Również małżonkowie naszej Diakonii podjęli się wygłoszenia konferencji. Ala z Sylwkiem mówili o komunikacji w małżeństwie i otwartości na życie, Kasia i Krzyś przygotowali temat mówiący o Diakonii Życia, a my zajęliśmy się tematem: akt małżeński - szansą spotkania. W pierwszym dniu rekolekcji nasza wspólnota Adorowała Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. Objęliśmy intencje Ojca Świętego. Błagaliśmy Pana o przebaczenie za grzechy aborcji, in vitro, za wszystkie grzechy przeciwko życiu.
Jesteśmy bardzo wdzięczni Kasi i Krzysiowi za przygotowanie tych rekolekcji. Wiele włożyli trudu i ofiarności w to, aby te rekolekcje mogły się odbyć. Przeszkód było co nie miara! I to na każdym kroku. Zobaczyliśmy jak bardzo ważne jest, aby rekolekcje się odbyły! Jasne było to, że nasz przeciwnik robi wszystko, aby nie dopuścić do odbycia się tych rekolekcji. Chcemy podziękowania również skierować w stronę Księdza Darka, który z wielką troską towarzyszył naszemu zmaganiu się z przeciwnościami- wspierał i pomagał. Dzięki Księże Darku!
I jak tu Panu nie dziękować? I znowu wraca jak bumerang pytanie: „Czym się Panu odpłacę za wszystko co mi wyświadczył?” Pytanie jest oczywiste….. tylko teraz co zrobić, aby zaistniało w naszym życiu? Panie, spraw, aby nasze życie było odpowiedzią….
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu. Jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen!
Agnieszka i Jacek Frydrych
| « poprzednia | następna » |
|---|









